Droga krzyżowa

Biblijna droga krzyżowa

Biblijna  Droga Krzyżowa

I. Jezus w Ogrodzie Oliwnym.

II. Jezus zdradzony przez Judasza.

III. Jezus skazany przez Sanhedryn.

IV. Piotr wypiera się Jezusa.

V. Jezus sądzony przez Piłata.

VI. Jezus biczowany i koronowany cierniem.

VII. Jezus bierze krzyż na swe ramiona

VIII. Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi.

IX. Jezus spotyka niewiasty jerozolimskie.

X. Jezus przybity do krzyża.

XI. Jezus obiecuje swoje Królestwo żałującemu łotrowi.

XII. Matka i umiłowany uczeń pod krzyżem Jezusa.

XIII. Jezus umiera na krzyżu.

XIV. Jezus zdjęty z krzyża i złożony do grobu.

Stacja I Jezus w Ogrodzie Oliwnym

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat odkupić raczył.

Gdy Jezus modlił się w Ogrodzie Getsemani nieopisany smutek napełniał serce Jego. Czuł zbliżającą się trwogę i pokusy, zbliżające się ze wszech stron strachy i mary.

Rozmodlony i osamotniony upadł Jezus twarzą na ziemię, wznosząc w swym nieskończonym smutku i trwodze gorące modły do Boga. Przed sobą widział w niezliczonych obrazach grzechy całego świata w całej ich wewnętrznej ohydzie i przyjmował je wszystkie na siebie; w modłach swych ofiarował się zadośćuczynić przez swe cierpienia sprawiedliwości Ojca niebieskiego za wszystkie te winy. Ujawnił jak bardzo kochał człowieka i Boga Ojca, którego wolę pragnął wypełnić.

Wyobrażasz sobie jak brzemię to było olbrzymie?

Serce Jego, jedyne ze wszystkich serc, przepełnione było doskonałą miłością Boga i ludzi, więc ten bezmiar ohydy, ta obrzydliwość i ciężar wszystkich grzechów przejmowały to serce przerażeniem i smutkiem bez miary.

Z początku klęczał Jezus spokojnie,  był pogrążony w modlitwie, lecz powoli, na widok takiego mnóstwa i ohydy grzechów i niewdzięczności ludzi względem Boga, lękać się zaczęła dusza Jego, serce Jego pękało prawie pod brzemieniem smutku i trwogi, aż wresz­cie ze drżeniem i lękiem wołać począł do Bo­ga: Abba Ojcze! Jeśli to możliwe, niech omi­nie Mnie ten kielich goryczy! Mój Ojcze! Dla Ciebie wszystko jest możliwe. Oddal ten kie­lich ode Mnie! A ochłonąwszy trochę, do­dał: Lecz Ojcze, nie Moja, ale Twoja niech się stanie wola! Wprawdzie wola Jego jedno była z wolą Ojca, ale że Jezus więcej czuł teraz człowieczeństwem, dlatego też jako człowiek drżał przed mękami i śmiercią.

Drżał, przerażało Go brzemię, lękał się – znamy te uczucia – wiele razy byliśmy w takiej sytuacji. Nie tak niewyobrażalnie ciężkiej, ale nam się wydawało, że to są takie sytuacje – nadzwyczajnie ciężkie.

I czego nas uczy Jezus? Po pierwsze miłości, po drugie posłuszeństwa.

Robię to dla Ciebie, bo Kocham Cię człowieku.

Nie moja lecz, Twoja Ojcze, wola niech się stanie. Amen.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami….

Stacja II Jezus zdradzony przez Judasza.

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste, żeś przez Krzyż i Mękę swoja świat odkupić raczył. 

Gdy On jeszcze mówił, oto nadszedł Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim wielka zgraja z mieczami i kijami, od arcykapłanów i starszych ludu. Zdrajca zaś dał im taki znak: «Ten, którego pocałuję, to On; Jego pochwyćcie!». Zaraz też przystąpił do Jezusa, mówiąc: «Witaj Rabbi!», i pocałował Go. A Jezus rzekł do niego: «Przyjacielu, po coś przyszedł?» Wtedy podeszli, rzucili się na Jezusa i pochwycili Go. Mt 26, 47-50

Pocałunek – uchodzi za symbol, przejaw miłości. Jest wiele gestów uchodzących za przejawy czegoś pozytywnego.

Nie wiem, czy zwróciliście uwagę na pewne związki frazeologiczne. Pocałunek śmierci, pocałunek Judasza, całuj psa w nos, pocałować kogoś w d…

Sądzę, że wszystkie biorą się z fałszywości czynu. Z formy, która dla obserwatora ma znaczyć jedno, a treść bywa nieszczera. Ba, nawet z gruntu fałszywa i zła.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego, np. robimy dobrą minę do złej gry? Przyczyny różne. Judasz uczynił to, gdyż być rozczarowany. Szedł za Jezusem jako rewolucjonistą. Czekał na antyrzymskie powstanie. Na królestwo izraelskie, w którym będzie kimś ważnym. Kroplą przelewającą kielich jego goryczy była kasa. Zdecydował się zdradzić. No niezupełnie. W myślach zdradził już wcześniej. Czego wyrazem było szukanie sprzymierzeńców mających podobne zdanie o Chrystusie. Najpierw szukał zawiedzionych Jego nauką. Potem kogokolwiek buntującego się przeciw nauce Jezusa. Aż trafił na takich, którzy wprawdzie nie dali mu żadnej synekury, ale obiecali żywą kasę. Od tej pory szukał okazji, jednocześnie zachowując pozorną lojalność. Nawet przymilając się. Szukał sposobu osiągnięcia celu. Wyczucia sytuacji, gdy Nauczyciel nie będzie otoczony rzeszami ludzi. Gdy łatwo będzie Go dyskretnie osaczyć, a następnie zmieszać z błotem i oskarżyć.

Ale to wszystko nie jest o Jezusie i Judaszu, ale o Bogu i nas samych. O Bogu, którego powinniśmy widzieć w każdym z tych najmniejszych naszych bliźnich. Czy my sami nie ukrywamy naszych intencji? Czy nie chowamy swojego sumienia dla korzyści materialnych? Czy nie deklarujemy uczciwości jednocześnie obskubując Urząd Podatkowy? Jeszcze nie widziałem przedsiębiorcy, jednoosobowego lub menadżera dużej firmy, który nie oszukiwałby na podatkach. Na paliwie do przejazdów prywatnych, samochodu żony, zakupów na cele własne … Jednocześnie głoszącym, że nigdy nikogo nie oszukał. A pracownicy przytakujący szefowi, aby nie podpaść, aby zasłużyć na premie, pochwałę, też nie są lepsi od Judasza. Fałszywe uśmiechy, ukłony i obmowa za plecami. Judaszowy szacunek. A mężowie zdradzający żony i przychodzący z kwiatami i zapewnieniami o miłości? Żony przygotowujące mężom wspaniałe kolacje po powrocie od kochanków. To też są fałszywe pocałunki.

Niech wasza mowa będzie tak – tak, nie – nie. Ale jakie to trudne. Tyle jest usprawiedliwień, uzasadnień. Bo Urząd Skarbowy jest opresyjny. Bo dzięki temu, ze żona ma służbowy samochód mogę pracować wydajniej, bo jadąc autem do kolegi myślałem o sprawach służbowych. Włażenie szefowi w d…, bo to przecież dobry uczynek, gdy sprawia się komuś przyjemność. Podobnie ze zdradami małżeńskimi. I żona i kochanka mają przyjemność.

Chyba nie da się całkowicie wyplenić judaszowych pocałunków. Ale trzeba mieć ich świadomość. Bez tego nie uda się dokonać żadnego kroku ku dobru. Potrzebne ostre spojrzenie na to, co sami robimy. Odrzucenie fałszywych uzasadnień. Pokrętnych tłumaczeń. Nie w czyimś zachowaniu, ale moim własnym. Nie udawać, że jest się dobrym, ale nim być.

A może udawanie lepszego niż się jest nie jest takie złe? Może to udawanie z czasem wejdzie w krew i stanie się treścią naszego życia? Nie krytykujmy pochopnie tego, co uważamy za fałszywe u bliźniego. Może on się bardzo stara? Może nie potrafi inaczej? Bóg go oceni. A każdy niech zajmie się samym sobą.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami …

Stacja III Jezus przed Sanhedrynem

Kłaniamy Ci się Panie Jezus Chryste, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył

Ci zaś, którzy pochwycili Jezusa, zaprowadzili Go do najwyższego kapłana, Kajfasza, gdzie zebrali się uczeni w Piśmie i starsi. A Piotr szedł za Nim z daleka, aż do pałacu najwyższego kapłana. Wszedł tam na dziedziniec i usiadł między służbą, aby widzieć, jaki będzie wynik.

Tymczasem arcykapłani i cała Wysoka Rada szukali fałszywego świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić. Lecz nie znaleźli, jakkolwiek występowało wielu fałszywych świadków. W końcu stanęli dwaj i zeznali: «On powiedział: “Mogę zburzyć przybytek Boży i w ciągu trzech dni go odbudować”». Wtedy powstał najwyższy kapłan i rzekł do Niego: «Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciwko Tobie?» Lecz Jezus milczał. A najwyższy kapłan rzekł do Niego: «Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży?» Jezus mu odpowiedział: «Tak, Ja Nim jestem. Ale powiadam wam: Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego, i nadchodzącego na obłokach niebieskich». Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: «Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje?» Oni odpowiedzieli: «Winien jest śmierci». Mt 26, 57-66

Widzimy sąd nad niewinnym, widzimy widza w osobie Piotra, który siedzi z daleka, widzimy fałszywych świadków, widzimy oskarżycieli, widzimy przesłuchanie, widzimy Niewinnego.

Najchętniej poszukalibyśmy w pamięci sytuacji w których byliśmy fałszywie oskarżeni, najchętniej utożsamilibyśmy się z niewinnym Jezusem. Ale Czy aby siebie nie wybielamy? Tylko On był prawdziwie bez skazy, tylko On miał nienaganna postawę moralną, Tylko On nie bał się mówić prawdy, niezależnie od konsekwencji.

My, ludzie zawsze mamy jakiś swój udział w losie jaki nas spotyka, bo nic nie dzieje się bez przyczyny. Nie jesteśmy tak odważni by zawsze mówić prawdę, czasem kłamstwo wydaje się unikiem przed konsekwencjami.

A czasem jesteśmy tylko obserwatorami “samosądu” nie podejmując żadnych działań, jak Piotr, z lęku albo z bezradności i trwogi, że zaraz i mnie spotka coś złego.

Bywamy tez fałszywymi świadkami, przekręcając czyjeś słowa, rozpowszechniając plotkę, czytając plotki i podając dalej oszczerstwa.

Prawda się sama obroni, powtarzamy, prawda nas wyzwoli… ale gdy nikt nie patrzy wybieramy łatwiejsze kłamstwo…

A Jezus? Mówi Prawdę, Jest Mesjaszem! Ale zwycięstwo prawdy jeszcze nie nadeszło, jeszcze nie jest ten czas.

Przyjmuje niesłuszny wyrok, nie reaguje, poddał sie temu co się dzieje, sytuacji, sądowi.

Stoi wyprostowany. Odpowiada spokojnie, dumnie i bez lęku.

Bo wciąż pamięta dlaczego to robi…. bo Cię kocham, mówi do mnie…wszystko zniosę, bo Cię kocham.

Naucz mnie Jezu takiej miłości do końca, ponad wszystko i na wieki.Amen.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami….

Stacja IV Piotr wypiera się Pana Jezusa

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat odkupić raczył.

Piotr zaś siedział zewnątrz na dziedzińcu. Podeszła do niego jedna służąca i rzekła: «I ty byłeś z Galilejczykiem Jezusem». Lecz on zaprzeczył temu wobec wszystkich i rzekł: «Nie wiem, co mówisz». A gdy wyszedł ku bramie, zauważyła go inna i rzekła do tych, co tam byli: «Ten był z Jezusem Nazarejczykiem». I znowu zaprzeczył pod przysięgą: «Nie znam tego Człowieka». Po chwili ci, którzy tam stali, zbliżyli się i rzekli do Piotra: «Na pewno i ty jesteś jednym z nich, bo i twoja mowa cię zdradza». Wtedy począł się zaklinać i przysięgać: «Nie znam tego Człowieka». I w tej chwili kogut zapiał. Wspomniał Piotr na słowo Jezusa, który mu powiedział: «Zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz». Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał. Mt 26, 69- 75

Panie, z tysięcy lat wybierasz człowieka, który będzie skałą, kamieniem węgielnym twego dzieła na ziemi. Dziękuję Ci, że jest to ten człowiek. Człowiek, który upada.

Jakże strasznie upada… zna Ciebie, widział, doświadczył, ma dowody, wie, że poza życiem ziemskim jest nieskończoność z tobą. Wie, że nie ma się czego bać.

A jednak zapiera się. Boi się o życie. Jest słabym normalnym wątpiącym człowiekiem. Takim jak ja.

Jakże okropny musiał być jego żal i strach gdy uciekł już w bezpieczne miejsce. To nie kradzież, to nie cudzołóstwo, nie lenistwo. To powiedzenie Tobie “nie znam Cię”.

Jeśli Ja tak mówię do Ciebie, to czy Ty będziesz jeszcze chciał mnie znać ?

A jednak Chcesz. Na żalu Piotra budujesz Kościół. Nie na jego niezłomności, sile. Na tym, że upadł, żałował i wrócił.

Dziękuję Ci za ten dowód. Za to że nie muszę być doskonały byś mnie kochał. Za to, że zawsze jest powrót do Ciebie.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami….

Stacja V Jezus sądzony przez Piłata.

Kłaniamy Ci się Panie Jezus Chryste, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył

Z Ewangelii według św. Łukasza (23, 13-25)

Piłat więc kazał zwołać arcykapłanów, członków Wysokiej Rady oraz lud i rzekł do nich: «Przywiedliście mi tego człowieka pod zarzutem, że podburza lud. Otóż ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w sprawach, o które Go oskarżacie. Ani też Herod – bo odesłał Go do nas; a oto nie popełnił On nic godnego śmierci. Każę Go więc wychłostać i uwolnię». A był obowiązany uwalniać im jednego na święta. Zawołali więc wszyscy razem: «Strać Tego, a uwolnij nam Barabasza!» Był on wtrącony do więzienia za jakiś rozruch powstały w mieście i za zabójstwo. Piłat, chcąc uwolnić Jezusa, ponownie przemówił do nich. Lecz oni wołali: «Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go!» Zapytał ich po raz trzeci: «Cóż On złego uczynił? Nie znalazłem w Nim nic zasługującego na śmierć. Każę Go więc wychłostać i uwolnię». Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się ich krzyki. Piłat więc zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione. Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za rozruch i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę. (Łk 23, 13-25)

Teraz widzimy Jezusa pośród cesarskich znaków, sztandarów, orłów, buńczuków władzy rzymskiej. Stoi pośrodku innego pałacu władzy, to znaczy w siedzibie gubernatora Poncjusza Piłata, postaci marginalnej i zapomnianej w dziejach Imperium Rzymskiego. A jednak jego imię rozbrzmiewa każdej niedzieli na całym świecie, właśnie ze względu na ten proces, który teraz się dokonuje. Chrześcijanie bowiem w Credo wyznają, że Chrystus został «umęczon pod ponckim Piłatem». Ucieleśnia on, na pierwszy rzut oka, brutalne okrucieństwo. Łukasz bowiem, w innym miejscu swojej Ewangelii wspomina ów dzień, w którym nie zawahał się zmieszać w świątyni krew Żydów z krwią ich ofiar (Łk 13, 1). Do Piłata dołącza również jeszcze inny rodzaj ciemnej i ulotnej władzy. Chodzi o bezlitosną siłę mas, manipulowanych przez ukrytych strategów, zawsze knujących w ciemnościach. Skutkiem tego jest ułaskawienie zabójcy, Barabasza, i skazanie Niewinnego, Jezusa.

Naucz mnie Jezu takiej miłości do końca, ponad wszystko i na wieki.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami….

Stacja VI Jezus biczowany i koronowany cierniem

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. 

Z Ewangelii według św. Mateusza (27, 26-30)

Wówczas Piłat kazał ubiczować Jezusa i wydał na ukrzyżowanie. Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: «Witaj, Królu Żydowski!» Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie.

Nim Piłat wydał Pana Jezusa na ubiczowanie, to najpierw powiedział że Jest niewinny. Przywiedliście mi tego człowieka pod zarzutem, że podburza lud. Otóż ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w sprawach, o które Go oskarżacie.  Ani też Herod – bo odesłał Go do nas; a oto nie popełnił On nic godnego śmierci. Każę Go więc wychłostać i uwolnię. (Łk 23,14-16) Odkąd to niewinnego człowieka, się biczuje? Piłat kazał Pana Jezusa ubiczować tylko dlatego, żeby zachować stanowisko. Posunął się nawet dalej dla zachowania stanowiska. Bestialstwo osiągnęło swoje szczyty. Pan Jezus zostaje ubiczowany i ukoronowany cierniem. Jezusa ubiczowanego, oblanego krwią, w cierniowej koronie i płaszczu szkarłatnym przyprowadzono przed Piłata. Chrystus musiał przedstawiać odrażający widok. Namiestnik rzymski widząc ten ludzki strzęp, niepodobny do człowieka, sądził być może, iż kara biczowania wreszcie nasyci żądzę odwetu i zemsty faryzeuszy. Piłat powiedział więc do nich: Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy. Jezus wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: Oto Człowiek. W tym momencie Jezus staje się uosobieniem całej ludzkości. Oto cały tragizm ludzkiej kondycji. Być może trzeba było wszystkim pokoleniom ukazywać obraz Boga zdradzonego, wydanego, odrzuconego, wyszydzonego i umęczonego, abyśmy byli zdolni dźwigać nasz ludzki los . Jezus dźwiga na sobie wszystkie cierpienia, bóle, krzywdy, dźwiga całe zło, które od zarania ludzkości człowiek wyrządzał człowiekowi. On się obarczył naszym cierpieniem. On dźwigał nasze boleści, On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie (Iz 53, 4–5).W tym niezwykłym momencie, w którym Bóg–Człowiek dźwigał na sobie brzemię nieprawości i zła całej ludzkiej rodziny, nikt jednak nie padł na kolana. Gdzie byli uzdrowieni trędowaci, oswobodzeni od czartów, ociemniali, którym przywrócił wzrok? Wielu z tych, którzy wierzyli w Niego, którzy mieli jeszcze nadzieję wbrew wszelkiej nadziei, straciło resztki wiary na widok tej postaci niepodobnej do człowieka.

Padnijmy w tym momencie na kolana świadomi, iż słowa Piłata: Oto Człowiek objawiają nam Boga o najpiękniejszej ludzkiej twarzy. Nikt z ludzi nie doświadczył na sobie człowieczeństwa w takim stopniu, jak sam Bóg–Człowiek. I to właśnie czyni Go pięknym, wdzięcznym i miłym (por. ĆD, 144). Odepchniętego przez ludzi przygarnijmy z zaufaniem i czułością; w postaci oszpeconej i niepodobnej do ludzi zobaczmy najpiękniejszego z ludzkich synów; we wzgardzonym i upokorzonym Jezusie podziwiajmy Boską pokorę; wzgardzonego tak, iż miano Go za nic uznajmy za największy skarb naszego życia, dla którego gotowi bylibyśmy poświęcić wszystko, łącznie z naszym życiem doczesnym, podobnie jak On sam oddał je za nas.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami…

Stacja VII  Drugi upadek Pana Jezusa

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. 

Drugi upadek, o którym nie wspomina żaden Ewangelista. O którym w zasadzie milczy całe Pismo. O którym wiemy jedynie z apokryfów…

Pewnie upadków było wiele. Przecież byłeś już prawie konający, Panie Jezu. Tyle ciosów, tyle ran, korona, krzyż, ludzie, którzy pluli Ci w twarz, strażnicy, którzy bezlitośnie się nad Tobą znęcali. I w tym tłumie ja. Jakże chciałabym być tą, która otarła Ci twarz, tą, która pomogła Ci wstać, ale nie jestem…

Denerwuje mnie jak ktoś upada. Jak upada Krzysiek. Wtedy cały rytm jest zaburzony. Wszystko się opóźnia. Wkrada się chaos… Przecież gonię, żeby zrobić obiad, żeby zdążyć. Cały czas chcę zdążyć. Wiecznie jestem w niedoczasie. A dzieci guzdrzą się, marudzą, mają inny plan, na który nie ma czasu! Poza tym chcę czasu dla siebie. Tak mówi dzisiaj do mnie świat – masz nadążać za gonitwą i masz być dla siebie. A Ty, dobry, miłosierny Boże, masz to pobłogosławić. Skoro wszyscy tego pragną, to jest dobre.

Widzisz Panie Jezu? Nie mam czasu podnosić Ciebie z upadku. Nie mam czasu siebie podnosić z upadku…

Ale Ty wstałeś. Wstałeś sam. I poszedłeś dalej, choć wiedziałeś co Cię czeka. Zrobiłeś to dla mnie, która tyle razy przyczyniła się do Twojego cierpienia…

Proszę Cię, naucz mnie tego… Naucz mnie podnosić się…

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami…

Stacja VII Jezus bierze krzyż na swe ramiona

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył. 

A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota (J 19, 17)

A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty. Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować. Mk 15, 20

To teraz, w najściślejszym tego słowa znaczeniu, rozpoczyna się prawdziwa Via Crucis – «Droga Krzyżowa». Ten jej odcinek, który powtarzamy tego wieczoru, prowadzi nas poza mury Świętego Miasta, na wzgórze straceń. Jezus idzie powoli, chwiejąc się pod ciężarem tej belki, ale i na skutek osłabienia poranionego ciała. Tradycja oznaczyła ten szlak trzema upadkami. Symbolizują one niekończący się szereg kobiet i mężczyzn, powalonych na ziemię przez nędzę czy głód; wygłodniałe dzieci, wycieńczonych starców, osłabionych biedaków, z których żył wyssano do ostatniej kropli wszelką moc życia.

W tych upadkach zawarta jest historia wszystkich ludzi strapionych na duszy i nieszczęśliwych z powodu braku uwagi i roztargnienia tych, którzy przechodzą obok ich niedoli. W Chrystusie, uginającym się pod ciężarem krzyża, widzimy schorowaną i osłabioną ludzkość. Na naszych oczach spełnia się proroctwo Izajasza, który mówił, że «z ziemi przemówisz; z prochu dobywać się będzie twa mowa, głos twój z ziemi wydawać się będzie głosem upiora i twa mowa wzniesie się z prochu jak szept» (Iz 29,4).

* * *

Również dziś, tak jak wtedy, wokół Jezusa, który powstaje, by dalej nieść drzewo krzyża, toczy się codzienne życie ulicy, w krzątaninie załatwianych spraw, w blasku sklepowych witryn, w pogoni za chwilą przyjemności. A jednak wokół Jezusa nie panuje wyłącznie wrogość i nie otacza Go jedynie obojętność. Po jego śladach idą przecież ci, którzy postanowili Mu towarzyszyć. Pewnego dnia usłyszeli wezwanie, które On – idąc przez galilejskie pola – skierował również do nich: «Jeśli kto chce iść za Mną niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje» (Łk 9,2)

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami…

Stacja VIII Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi.

Kłaniamy Ci się, Panu Jezu i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę Swoją świat odkupić raczył.

Kiedy go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny wracającego z pola i włożyli na niego krzyż, żeby go niósł za Jezusem. (Łk 23, 26)

Widzę Cię tam, gdy idziesz. Krok za krokiem. Stajesz się coraz słabszy. Bezlitosny i gwiżdżący tłum, który nie chce Ci pomóc. I wtedy pojawia się on – zmęczony całym dniem pracy człowiek, który nie marzy o niczym innym, ale by odpocząć. I nagle zostaje skonfrontowany z tą dziwną sytuacją: jakiś człowiek przeraźliwie krwawiący i leżący na ziemi od kilkunastu minut. Szarpią go, próbują podnieść, ale bez rezultatu. Wtedy wkładają Ci krzyż…

Jak często, mój Jezu, buntuję się przeciwko Tobie. Jak często nie potrafię wziąć swojego krzyża, a mam dźwigać Twój. Przebacz mi brak pokory, wygodnictwo, lenistwo, pychę i egoizm.

Być dla innych jak Szymon, pomagać im nieść ich krzyże, dzielić z nimi ich smutki. Naucz mnie tego, Panie Jezu.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami…

Stacja IX Jezus spotyka niewiasty jerozolimskie.

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: «Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! (Łk 23, 27-28)

Jezus ledwie idzie, upada pod ciężarem krzyża, a mimo to nie narzeka, nie skupia się na sobie i swoim bólu, cierpieniu. Dostrzega tych, którzy idą z Nim.

Jak ja cierpię, to mnie nie obchodzą pozostali ludzie, patrzę tylko na swój ból i na nim kończy się mój świat… A On patrzył na innych… pomimo wszystko co Go bolało i przygniatało…

Jakaż to musi być niewiarygodnie wielka miłość, by w takiej chwili popatrzeć na innego człowieka…

Płaczące kobiety ubolewały nad Nim… myślały, że tego potrzebuje, że tak wypada… płakać nad Jego losem…

A On niestrudzenie szedł… nie potrzebował litości, ani łez, współczucia, ani zawodzenia…

To mi nasuwa myśl, że często nie wiem jak się zachować… czy to wobec Jezusa, albo wobec innych ludzi, gdy cierpią…

Miłość skierowuje wzrok na innych, na tego drugiego człowieka. Nie baczy na siebie, poświęca się, ofiarowuje się, bo Ciebie kocha…

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja X Jezus przybity do krzyża.

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Zabrali zatem Jezusa. A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa.  Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: «Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski». Ten napis czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim. Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: «Nie pisz: Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskim». Odparł Piłat: «Com napisał, napisałem».

Gdy przyszli na miejsce, zwane «Czaszką», ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Lecz Jezus mówił: «Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią». Potem rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy.

A lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: «Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym». Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet,  mówiąc: «Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie». Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: «To jest Król Żydowski».  (Łk 23)

Bądź uwielbiony Panie Jezu, bądź wywyższony na drzewie krzyża, chcę Cię uwielbić w tym wywyższeniu ponad nami, gdzie rozkładasz ręce w geście miłości. Twoimi ramionami obejmujesz całą ludzkość, wszystkie nasze grzechy, każdego z nas tu na forum, również tych, którzy Cię wyszydzają i się naigrywają. A Ty wstawiasz się ciągle za nami przez te 2000 lat do Ojca i nas tłumaczysz, że nie wiemy co czynimy. I rzeczywiście nie wiemy, bo ile razy wyśmialiśmy Ciebie w drugim człowieku, ile razy ja Panie drwiąco do kogoś coś napisałem, ile razy ja napisałem komuś jak Piłat na czerwono “tytuł jego winy ” – a Ty zawisłeś na krzyżu za wszystkich przytłoczony ciężarem naszych grzechów, … moje ciążą Ci najbardziej.

Panie mój nawet w tym momencie jesteś wywyższony najbardziej, bo nawet twoi oprawcy uznali, że jesteś Królem, dlatego wywyższamy Cię i uznajemy za Króla naszych serc, umysłów i duszy – bądź Królem naszego życia, oddajemy ci je pod krzyżem i uznajemy za naszego Pana i Zbawiciela byś wywyższony na krzyżu był dla nas drogowskazem i prowadził do nawrócenia i zbawienia.

Pochylamy głowy byś nam błogosławił z krzyża.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja XI: Jezus obiecuje swoje Królestwo żałującemu łotrowi

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju». – Łk 23, 39 – 43

To jest jeden z tych fragmentów, w których szczególnie dostrzegam miłosierdzie Chrystusa. Zachwyca mnie bezinteresowna miłość Boga do nas. Ta miłość jest tak ogromna, że aż wręcz stając przed jej ogromem nie mam pojęcia, co powiedzieć. Bo często będąc po niejednym przejściu, nawet osoba w moim wieku zdaje sobie sprawę, że świat potrafi być okrutny. Trudno jest zdobywać akceptację. I żyjąc w tym świecie odkrywa się, że istnieje Wszechmogący Bóg, który kocha mnie nawet mimo moich upadków i grzechów, kocha mnie z tymi tajemnicami i zakamarkami duszy, które boję się odsłaniać przed ludźmi. Ilu współczesnych umie odpuszczać tym, którzy przychodzą do nich z szczerymi przeprosinami?

Ten fragment też daje wskazówki co do postawy, która ułatwi mi spotkanie z Chrystusem w Niebie. Powinnam zdawać sobie sprawę z tego, że przykazania są sprawiedliwe. Mieć w sobie bojaźń Bożą. I pokorę.

***

Kiedyś zdeklarowałam się posprzątać bardzo zaniedbane mieszkanie dla kogoś. Na każdym kroku wzdrygały mną mdłości, poczucie odrazy i obrzydzenia na widok brudu i stanu tego mieszkania. Wyobraziłam sobie, że tak kiedyś wyglądała moja dusza przed nawróceniem. Brud, smród i ubóstwo, a mimo to Bóg był przy mnie, nadal kochał.

Milczałam, robiłam swoje, krzyżowałam wszystkie swoje odruchy, bo wiedziałam za co… dlaczego….

Robię to co jakiś czas, kiedy tam sprzątam, to czynię pokutę za tamte grzechy, przechodzę sprawiedliwe oczyszczenie.

Dlatego milczę, brakuje słów by przeprosić Boga, błagalnym wzrokiem można tylko prosić o miłosierdzie, o odpuszczenie kary za grzechy.

Jestem żałującym łotrem z nadzieją na miłosierdzie Boże i wieczne zbawienie, Panie okaż mi miłosierdzie swoje…Amen.

A Bóg mówi: Kocham Cię!

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja XII Matka i umiłowany uczeń pod krzyżem Jezusa.

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Czy łatwiej jest cierpieć, gdy bliscy są z nami?

Nie wiem. Oni też cierpią.

Wiesz że musisz zrobić to co robisz.

Wiesz też, że Ona cierpi. Że wolałaby być na krzyżu zamiast swojego Dziecka.

Wszyscy chyba zwątpili. Jan być może też, ale pewnie był zacniejszy od innych.

Nie jest chyba pod krzyżem dlatego, że wierzy.

Inni uciekli, co im wypominamy.

Ha! ciekaw jestem, kto z nas na ich miejscu by się odważył zostać.

Ja pewnie nie.

Piotr niby się zaparł, ale przynajmniej poszedł na początku za aresztantem.

Zmył się, jak zrobiło się niebezpiecznie.

Chyba ja też bym tak zrobił… mam nadzieję, że choć tyle…

Piotra nie ma w pobliżu krzyża. Nie pierwszy papież, ale Jan musi reprezentować Kościół w chwili obdarowania Go Matką.

Wkrótce Smok zacznie walkę z Jej dziećmi. Z tymi “z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa”/Ap 12:17/

Dom Kościoła będzie tam, gdzie Ona, Ona zawsze tam, gdzie Kościół.

W ogóle kobiety jakoś mniej się boją – przy krzyżu też są Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, oraz Salome.

Może dlatego, że są dla reszty świata nieważne i nieistotne. Nie to, co mężczyźni. Wielcy i silni, którzy jeszcze niedawno rozkazywali demonom i chcieli zesłać ogień z Nieba na tych, których nie zdołali nawrócić.

A teraz zostały kobiety.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.

Stacja XIII. Pan Jezus umiera na krzyżu.

Kłaniamy ci się Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha. Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu i mówił: Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy. Wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, wracały bijąc się w piersi. Wszyscy Jego znajomi stali z daleka; a również niewiasty, które Mu towarzyszyły od Galilei, przypatrywały się temu (Łk 23, 33–49).

Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat — ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem — Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili (J 19, 31–37).

Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23, 46) Według św. Łukasza te właśnie słowa były ostatnimi, podczas ziemskiego życia Jezusa. Zbawiciel umarł z modlitwą na ustach – o godzinie dziewiątej, czyli około godziny trzeciej po południu. Jezus umarł dla Ojca, umierał za nas i powrócił do Ojca wypełniwszy Jego wolę. Tam powrócił, by nam przygotować w niebie mieszkanie, jak sam o tym powiedział. Śmierć Pana Jezusa na krzyżu jest najdoskonalszą ofiarą złożoną Bogu za grzechy ludzkości. Czekały na nią wieki. Niezliczone ofiary składane dotąd przez ludzi nie zdołały przebłagać Boga za nieskończoną zniewagę Jego majestatu. Mogła tego dokonać tylko ofiara o nieskończonej wartości, a ludzie nie byli do tego zdolni. Dopiero Chrystus Pan, Bóg i Człowiek w jednej Osobie, złożył taką ofiarę na ołtarzu krzyża. Stał się Barankiem Bożym, który gładzi grzechy świata. Krzyż był ołtarzem ofiarnym, a ofiarą sam Chrystus, Jego umęczone Ciało i przelana za nas Krew. Ta ofiara przebłagała Boga Ojca za wszystkie grzechy i zbrodnie ludzkości i wysłużyła wszystkim ludziom zbawienie.

Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili. (J 19, 36-37) Będą patrzeć na Tego, którego przebili. W obecnej kontemplacji patrzmy z wiarą i miłością na Jezusa ukrzyżowanego i Jego przebity bok. Otwarcie Serca Jezusa jest bowiem ostatnim i jednocześnie najmocniejszym znakiem nieskończonej miłości Wcielonego Syna Bożego do człowieka. W symbolu otwartego Serca Jezus jeszcze raz mówi do każdego z nas, iż pragnie naszej miłości (por. J 19, 29): Pragnę, abyś przyjął moje Wcielenie, całe moje życie, moją naukę, a teraz moją nieludzką mękę i śmierć jako dowód miłości do ciebie, jako źródło prawdziwego życia.

Przypominam ci córko moja — mówi Jezus w prywatnych objawieniach do św. S. Faustyny — ile razy usłyszysz, jak zegar bije trzecią godzinę, zanurzaj się cała w miłosierdziu moim, uwielbiając i wysławiając je, wzywając je, wzywaj jego wszechmocy dla świata całego, a szczególnie dla biednych grzeszników, bo w tej chwili zostało na oścież otwarte dla wszelkiej duszy. W godzinie tej uprosisz wszystko dla siebie i dla innych. W tej godzinie stała się łaska dla świata całego — miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość.

I na koniec modlitwa, którą święty Boży Jan Paweł II zapisał w swoim testamencie: „Męko Chrystusowa, pokrzepiaj mnie. O dobry Jezu, wysłuchaj mnie, w ranach Twoich ukryj mnie, nie dopuść mi odpaść od siebie, od wroga złośliwego obroń mnie. W godzinę śmierci mojej wezwij mnie. I każ mi przyjść do siebie, abym z świętymi Twymi chwalił Cię, na wieki wieków. Amen.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami…

Stacja XIV Jezus zdjęty z krzyża i złożony do grobu.

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoja świat odkupić raczył.

” Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu. (J 19, 38-42)

Ten grób to rozstaje dróg, tu rozchodzą się drogi tych, którzy wierza i tych którzy nie wierzą w Niego.

Grób niedługo opustoszeje, a świadkami zmartwychwstania stana się Jego uczniowie i bliscy… również to płótno, w które był owinięty.

Ten grób to symbol nadziei, w to, że kiedyś spotkamy się w lepszym świecie.

Panie, proszę o łaskę jeszcze większej wiary, abyśmy my współcześni ludzie, nie prosili o możliwość włożenia palców w Twoje rany.

Abyśmy spoglądali na Twój grób i widzieli w nim jedynie początek czegoś co nas czeka po śmierci- życie wieczne. Dzięki Tobie Panie, bo umiłowałeś nas ponad wszystko.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami…