Duchowość ignacjańska

karmelitańska, ignacjańska, benedyktyńska, franciszkańska, dominikańska, charyzmatyczna
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 3161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 1201
Podziękowano: 1575
Płeć:

Nieprzeczytany post

Jest to niełatwy do zdefiniowania zbiór postaw, zwyczajów i wartości, który nadaje ignacjańskiemu dziełu charakterystyczny rys. Św Ignacy Loyola, założyciel jezuitów był najbardziej zainteresowany całościowym podejściem do osoby niż formułowaniem konkretnych reguł. Nie wyłożył jezuickiego sposobu życia w detalach, lecz cenił pewien sposób myślenia, modlitwy i zachowania.

Jeśli uwierzę, to wówczas zobaczę”. Święty uważał z przekonaniem, że jeśli przyjmiemy do wiadomości, że nasz świat jest pełen dobroci i możliwości, że to miejsce, które Bóg stworzył, podtrzymuje je w istnieniu i kocha, wtedy dokładnie taki świat znajdziemy wokół siebie. Św. Ignacy był przekonany o tym, że wizja leży w samym sercu naszej relacji z Bogiem.

Kwintesencja wizji św. Ignacego została zwięźle zebrana na początku „Ćwiczeń duchowych” w formie refleksji zwanej „Zasadą i fundamentem”.

Bóg, który nas kocha, stwarza nas i chce dzielić z nami życie na zawsze. Nasza odpowiedź w miłości polega na okazywaniu chwały, czci i służby Bogu naszego życia.

Wszystkie rzeczy na tym świecie są również stworzone z powodu Bożej miłości i stają się środowiskiem darów złożonych w nasze ręce po to, byśmy łatwiej poznawali Boga i chętniej odwzajemniali Jego miłość.



W konsekwencji okazujemy szacunek wobec wszystkich stworzonych darów i współpracujemy z Bogiem, używając ich tak, abyśmy będąc dobrymi sługami, rozwijali się jako kochające osoby w naszej trosce o Boży świat i jego rozwój. Jeśli jednak nadużyjemy któregoś z tych Bożych darów lub, przeciwnie, uznamy je za centrum naszego życia, zrywamy naszą relację z Bogiem i uniemożliwiamy sobie rozwój jako kochające osoby.



Dlatego w codziennym życiu musimy zachować równowagę w korzystaniu ze stworzonych darów o tyle, o ile mamy możliwość wyboru i nie jesteśmy związani jakimś rodzajem odpowiedzialności. Nie powinniśmy skupiać naszych pragnień na zdrowiu lub chorobie, bogactwie lub ubóstwie, sukcesie lub porażce, krótkim lub długim życiu. Albowiem wszystko może wzbudzić w nas bardziej miłującą odpowiedź na zaproszenie do życia na wieki z Bogiem.



Nasze jedyne pragnienie i jedyny wybór powinien przybrać następującą postać: Chcę i wybieram to, co bardziej prowadzi mnie do pogłębienia życia z Bogiem.

Wybory, których dokonujemy każdego dnia, albo nas do Boga przybliżają, albo od Niego oddalają.


w telegraficznym skrócie
Duchowość ignacjańska polega na bardzo świadomej pracy nad sobą. Przypadnie do gustu wszystkim, którzy bardzo lubią kierować się rozumem, analizować, badać, wytyczać sobie cele i powoli, kroczkami, je osiągać. Konkretne ćwiczenia i wskazówki prowadzą nas do tego, że:

– potrafimy zauważać nasze uczucia, zauważać co nami manipuluje;

– rozumiemy nasze uczucia;

– potrafimy na nie wpływać;

– czynnie współpracujemy z Bogiem w procesie naszego uzdrowienia i uwolnienia;

Źródło i znacznie więcej tu: https://jezuici.pl/duchowosc/

Musze przyznać, że ta duchowość jest mi bliska i często miałam z nią kontakt bo przyjaźnię się od przeszło 20 lat z jezuitą, którego poznałam na rekolekcjach ignacjańskich, na które pojechałam będąc na studiach.
I choć byłam na rekolekcjach, albo słyszałam wiele różnych konferencji różnych jezuitów, to nie umiałabym sama z siebie określić czym ta duchowość sie charakteryzuje, a jednak gdy słyszę wykład czy konferencje to rozpoznaję że to głosi jezuita. Dziwne. Ale jest to taka wizja świata i wiary, którą potrafię odróżnić od innych, choć trudno powiedzieć że cała żyję tylko tą duchowością. Ta mi jest najbliższa, to na pewno.
Niezwykle cenię sobie prowadzenie duchowe jakie oferują jezuici, mogę powiedzieć że na pewno mnie to uratowało w życiu, wyprowadziło z zagubienia, doprowadziło do Boga.

tak więc, Chwała Panu za Jezuitów !!! :-bd
W każdym położeniu dziękujcie 1 Tes 5, 18
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 3161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 1201
Podziękowano: 1575
Płeć:

Nieprzeczytany post

Ku mojemu miłemu zaskoczeniu znalazłam też artykuł jak św. Faustynie (mojej ulubionej świętej) było blisko do duchowości ignacjańskiej:
https://deon.pl/wiara/sw-faustyna-kowal ... cka,108465
W każdym położeniu dziękujcie 1 Tes 5, 18
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 3161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 1201
Podziękowano: 1575
Płeć:

Nieprzeczytany post

Ćwiczenia duchowe św Ignacego

"ćwiczeniami duchownymi nazywa się wszelkie sposoby przygotowania i usposobienia duszy do odrzucenia [quitar de sí] wszystkich uczuć nieuporządkowanych, a po ich usunięciu - do szukania i znalezienia woli Bożej w takim uporządkowaniu swego życia, żeby służyło dla dobra i zbawienia duszy" (Ćd 1).

Ćwiczenia służą "do przezwyciężania samego siebie i do uporządkowania swego życia bez kierowania się jakimkolwiek przywiązaniem, które byłoby nieuporządkowane" (Ćd 21). Stąd też "trzeba nam stać się ludźmi obojętnymi [nierobiącymi różnicy] w stosunku do wszystkich rzeczy stworzonych, w tym wszystkim, co podlega wolności naszej woli, a nie jest jej zakazane [lub nakazane]. […] Natomiast trzeba pragnąć i wybierać jedynie to, co nam więcej pomaga do celu, dla którego jesteśmy stworzeni" (Ćd 23).

Św. Piotr Kanizy, odwołując się do własnego doświadczenia, stwierdził, że dobrze odprawione Ćwiczenia przemieniają duszę i uczucia człowieka. Są one bowiem autentyczną szkołą porządkującą i wychowującą uczucia uczestnika rekolekcji. Często w odniesieniu do ćwiczeń mowa o teologii serca.

św. Ignacy - w Ćwiczeniach - nieustannie mówi o pragnieniach i uczuciach człowieka. Wystarczy zobaczyć na przykład modlitwy prośby występujące przed każdym ćwiczeniem rekolekcyjnym, w których Ignacy każe prosić rekolektantowi o owoc - łaskę modlitwy. Ma więc "prosić o radość…", "prosić o ból…", "prosić o łzy…", "o wielkie zawstydzenie…" (Ćd 48) itd. Już te krótkie fragmenty ukazują nam, że świat uczuć, w szerokim tego słowa znaczeniu, ma ogromne znaczenie w całej wizji człowieka św. Ignacego. Był on daleki od wychowywania człowieka zimnego i niewrażliwego. W swojej pedagogice duchowej nieustannie odwoływał się do świata uczuciowego człowieka.
Świata bardzo bogatego, który bez wątpienia wymaga wychowania i uporządkowania.

Po więcej zachęcam aby sięgnąć do lektury:
https://deon.pl/wiara/cwiczenia-sw-igna ... zuc,133434
W każdym położeniu dziękujcie 1 Tes 5, 18
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 3161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 1201
Podziękowano: 1575
Płeć:

Nieprzeczytany post

Działanie duchów
Wprowadzenie
W jezuickim Domu Rekolekcyjnym w Czechowicach-Dziedzicach znajduje się obraz, który nawiązując do średniowiecznej tradycji malarstwa plastycznie ukazuje temat rozeznawania duchowego.
Obraz przedstawia grę w szachy. Z lewej strony stołu siedzi mężczyzna ubrany w czerwony płaszcz; pewny siebie, z ironicznym uśmiechem spogląda na szachownicę. Gra czarnymi figurkami, które przedstawiają małe odrażające potworki. Obok mężczyzny artysta umieścił lwa, który trzyma łapę na trupiej czaszce ludzkiej. W tym kontekście przypominają się słowa św. Piotra: Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć (1 P 5, 8).
Po drugiej, prawej stronie siedzi młody człowiek ubrany skromnie, z torbą u boku, wydaje się, jakby był w podróży. Widać, że jest bardzo skupiony, zamyślony, a nawet przejęty. Gra białymi figurkami, które wyobrażają aniołki. Na szachownicy widać jednak wyraźną przewagę czarnych potworków, które okrążyły figurki aniołków. Większość białych figurek trzyma przy sobie mężczyzna grający z lewej strony. Z obrazu emanuje duże napięcie. Podkreśla to także czarny pająk, który pełza w stronę młodego człowieka i anioł, który z oddali przypatruje się grze. Ale gra jeszcze się nie skończyła, a z góry na szachownicę pada snop światła.
Młody człowiek od początku widocznie grał nierozważnie, pierwsze posunięcia były prawdopodobnie zbyt szybkie, nieprzemyślane, odruchowe, nie doceniał, a może nawet lekceważył przeciwnika i szybko znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Teraz nie może popełnić już najmniejszego błędu, musi grać bardzo uważnie, każdy ruch musi wszechstronnie przemyśleć.
Można przypuszczać, że intencją artysty było ukazanie tego, co dzieje się w duszy każdego człowieka: nieustannej walki pomiędzy dwoma światami: dobra i zła, ducha i ciała. Jest to obraz-przestroga.
Rozeznawanie duchowe stanowi jeden z centralnych problemów w Ćwiczeniach duchownych, ponieważ jest ono głównym narzędziem do szukania i znajdowania Boga we wszystkich doświadczeniach życiowych. Inspiracją do obecnego rozważania są przede wszystkim Reguły św. Ignacego o rozeznawaniu duchowym zamieszczone w książeczce Ćwiczeń duchownych (CD, 313-327).

Potrzeba rozeznawania duchowego
Oto, czego uczę: postępujcie według ducha, a nie spełniajcie pożądania ciała. Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody (Ga 5, 16-17).
Obserwując to, co dzieje się w nas, łatwo dostrzegamy, iż podlegamy wielu różnym impulsom, pragnieniom, natchnieniom wewnętrznym, uczuciom. Najczęściej nie jest łatwo od razu, jakby spontanicznie, odruchowo stwierdzić, które z nich pochodzą z pożądania ciała, a które z nich są dążeniem ducha. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się prowadzić do dobra, może okazać się tylko jego pozorem; i odwrotnie, to, co odruchowo oceniamy nieraz jako zbędne czy nawet złe, może okazać się prawdziwym dobrem.

Rozeznawanie duchowe nie dotyczy tylko wyboru pomiędzy złem a dobrem, ale także szukania wśród wielu różnych dobrych możliwości tej jednej, lepszej dla mnie, którą Bóg pragnie mi ofiarować. Mówimy nieraz: to, co jest dobre dla jednego, nie musi być koniecznie dobre dla kogoś innego. Każdy z nas jest kimś niepowtarzalnym, kimś jedynym dla Boga i w każdym z nas Bóg działa w sposób indywidualny. Rozeznawanie duchowe służy więc nie tylko do poznania i odrzucenia złych poruszeń wewnętrznych, ale także do odkrycia tych dobrych, ofiarowanych tylko mnie; poprzez nie właśnie Bóg we mnie działa. Stąd też zachęta i naleganie Słowa Bożego: Wszystko badajcie, a co szlachetne, zachowujcie. Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła (1 Tes 5, 21). Podobną przestrogę daje nam także św. Jan: Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie (1 J 4, 1).

Prowadzenie życia duchowego nie polega na spekulowaniu myślowym, ale na podejmowaniu decyzji (N. Kotyła), na nieustannym opowiadaniu się po stronie człowieka duchowego w nas. Człowiek wierzący winien najpierw dostrzec całą gamę różnych poruszeń, skłonności i natchnień, które przepływają przez jego wnętrze najczęściej niezależnie od jego woli – dobre, aby je przyjmować, złe, aby je odrzucać (CD, 313).
A oto jak sam św. Ignacy w jednym ze swoich listów uzasadnia potrzebę rozeznawania duchowego: Zdarza się często, że Pan działa na naszą duszę poruszając ją i przynaglając do wykonania takiej czy innej czynności. Przemawia w głębi duszy bez słów, pociągając ją całą do swojej Boskiej miłości w taki sposób, że nie możemy się oprzeć temu Boskiemu działaniu. (…) Ale tu możemy się często mylić, ponieważ po otrzymaniu takiej pociechy lub natchnienia dusza pozostaje w stanie radosnego uniesienia. Nieprzyjaciel zbliża się wówczas pod osłoną radości i jasnych barw, by nam dorzucić coś od siebie do tego, co otrzymaliśmy od Boga, Pana naszego i by wprowadzić do naszej duszy całkowity nieład i zamieszanie. Kiedy indziej znowu stara się pomniejszyć w nas działanie Boga przedstawiając nam różne trudności i niewygody, byleśmy tylko nie wypełnili całkowicie tego, co nam zostało ukazane. W tym wypadku konieczna jest znacznie większa uwaga niż w jakimkolwiek innym.

Trudności w rozeznawaniu duchowym
Dzisiejszy człowiek z powodu wielości zewnętrznych wrażeń, które docierają do niego poprzez wciągające środki audiowizualne, naraża się na życie poza sobą, poza swoim wnętrzem. Krzykliwa pstra kakofonia audiowizualnych informacji (A. Frossard), która zalewa współczesną cywilizację, zagłusza delikatny i wymagający ciszy – także zewnętrznej – świat doznań duchowych. Niedostrzeganie własnych impulsów wewnętrznych połączone z brakiem ich rozeznawania skazuje człowieka ma bezwiedne uleganie impulsom i żądzom najbardziej prymitywnym (por. Ga 5, 19-21).
Innym poważnym błędem w życiu duchowym może być duża dowolność i przypadkowość w rozeznawaniu natchnień i w rostrzyganiu, które z nich prowadzą do dobra, a które prowadzą do zła. Nierzadko w takiej sytuacji wpadamy w pułapkę własnej nieświadomości czy nawet naiwności, które niezawodnie zostaną wykorzystane także przez nieprzyjaciela ludzkiej natury (CD, 334). Abyśmy mogli uznać jakiś nasz impuls, natchnienie, uczucie za dobre, nie wystarczy odwołać się tylko do spontanicznego subiektywnego odczucia, ale trzeba głęboko rozeznać, jakie będą jego owoce, ponieważ po owocach poznaje się drzewo (por. Mt 7, 20).

Im wytrwalej i konsekwentniej człowiek szuka Boga i Jego woli, tym silniej doświadcza działania duchów. Wówczas bowiem daje o sobie znać zarówno to, co w nim najlepsze i najszlachetniejsze, jak i to, co w nim najgorsze. Mocniej działa wówczas łaska Boga, ponieważ człowiek pełniej się na nią otwiera. Silniej również działa szatan, który niełatwo rezygnuje z tego, co już – przynajmniej częściowo – należy do niego. Kiedy człowiek chce się modlić, nieprzyjaciele starają się mu przeszkodzić: widzą bowiem, że mu inaczej nic nie zrobią, jak tylko gdyby go powstrzymali od modlitwy. I w każdym innym ćwiczeniu, jakiego by się człowiek podjął, jeżeli jest wytrwały, zdobywa łatwość; w modlitwie zaś aż do ostatniego tchu potrzeba walki (Abba Agaton, V w.).
Św. Ignacy uważa, że kiedy w rekolekcjach doświadczamy zmiennych i nierzadko uciążliwych dla nas poruszeń, jest to dobry znak. Świadczy on bowiem o szczerym i ofiarnym zaangażowaniu w prawdziwe szukanie Boga i Jego najświętszej woli.

Działanie złego ducha
Poruszeniami złego ducha św. Ignacy nazywa to wszystko, co prowadzi do zła, także wówczas, gdyby miało ono pozory dobra. Działaniem złego ducha nazwiemy najpierw nasze pożądliwości: nieuporządkowane uczucia, odruchy i impulsy. Tradycyjny katechizm wylicza siedem zasadniczych żądz człowieka, tzw. siedem grzechów głównych. Człowiek rodzi się ze zranioną naturą. To naturalne zranienie wynikłe z grzechu pierworodnego powiększa się jeszcze przez zranienia nabyte w osobistej historii życia. Dodatkowo ranią nas zarówno grzechy cudze jak i grzechy popełnione osobiście (por. Rz 7, 18-24).
Szatan wpływa na zranioną ludzką naturę i posługuje się nią dla zguby człowieka. Nasza zraniona natura staje się jakby instrumentem szatana, na której może on wygrywać swoje melodie. Szatan w zwodniczy sposób przekonuje nas, że zaspokajanie naszych żądz jest koniecznością, bez której nie możemy osiągnąć pokoju i szczęścia.
Praktycznie trudno i chyba nie trzeba oddzielać tego, co może pochodzić od naszej zranionej natury od tego, co pochodzi od szatana. Oba działania zawsze się łączą. Trzeba nam wierzyć, że żaden z naszych grzechów nie był popełniony bez jego zachęty oraz że również w przyszłości kusiciel nie pominie żadnej okazji, aby nas do złego doprowadzić.

W ukazywaniu działania szatana zawsze grożą nam dwa niebezpieczeństwa: z jednej strony pomniejszanie lub nawet banalizowanie działania ojca kłamstwa (J 8, 44), z drugiej zaś demonizowanie rzeczywistości polegające na przypisywaniu mu mocy, której nie posiada. Ludzie wierzą w Diabła albo zbyt gorliwie, albo zbyt słabo (C. S. Lewis). Pomniejszanie czy negowanie roli Szatana jest niebezpieczne, ponieważ najskuteczniej działa on wówczas, gdy się go nie dostrzega. Nie bez racji mówi się, że największy sukces odniósł przez to, że wielu nie wierzy w jego istnienie i działanie. Niebezpieczne jest także przypisywanie złemu duchowi mocy, której on nie posiada. Św. Ignacy podkreśla, że szatan działa zawsze tylko za pomocą jakiejś przyczyny (por. CD, 330), to znaczy, iż kusząc musi posłużyć się czymś, co tkwi w nas: jakąś przyczyną. Nie może wchodzić bezpośrednio do duszy i wzbudzać w niej swoich podstępnych i zwodniczych pragnień. Szatan nie zrobi nam nic złego bez nas samych, bez zaangażowania naszej wolności.
Przypisywanie szatanowi większej mocy niż posiada może budzić w człowieku niesłuszne obawy i lęki przed jego obecnością i działaniem, a zarazem może prowadzić do zwalniania się od osobistej odpowiedzialności za popełnione zło. Tak właśnie postąpiła Ewa w Ogrodzie Eden. Kiedy Bóg pyta ją, dlaczego zerwała zakazany owoc, ona zrzuca całą winę na kusiciela: Wąż mnie zwiódł i zjadłam. Ale przecież nie była to jedyna przyczyna zerwania zakazanego owocu. Trzeba nam nieustannie pamiętać, że każde kuszenie może nas doprowadzić do upadku albo do zwycięstwa. Nie kuszenie decyduje o naszym postępowaniu, ale nasza wolność.

Kim jest ten, który wykorzystując ludzkie zranienia pragnie duszę i ciało człowieka zatracić w piekle (Mt 10, 28)? Biblia daje mu wiele imion. Określają one jego istotę, sposoby i cele działania: szatan (hebr. sathan – przeciwnik [Boga i tych, którzy do Niego należą], Mt 12, 26), diabeł (gr. dia-ballo – dzielić, oskarżać, oczerniać, Łk 4, 1nn), demon (duch złowrogi, 1 Kor 10, 21), kłamca i ojciec wszelkiego kłamstwa (J 8, 44), smok (Ap 12, 3nn), uwodziciel (Ap 20, 10), kusiciel (Mt 4, 3), książę tego świata (Mt 9, 34), Antychryst (1 J 2, 18), Apollyon (gr. niszczyciel, eksterminator, Ap 9, 11).
Szatan wciąga duszę w swe ukryte podstępy i przewrotne zamiary posługując się szeroko rozumianym lękiem człowieka przed śmiercią. Stąd też w Apokalipsie św. Jan stwierdza, że zwycięstwo dzięki krwi Baranka odnoszą ci, którzy nie umiłowali swego życia aż do śmierci (Ap 12, 11).

Zwróćmy uwagę na jedno często używane i szczególnie ważne dla nas imię szatana – diabeł, tzn. ten, który dzieli, oskarża, oczernia. Jestem inteligencją, która kontempluje samą siebie – mówi o sobie szatan w książce A. Frossarda. Ponieważ zły duch zwraca się tylko ku sobie, dlatego nienawidzi wszystkiego, co jest skierowane ku Drugiemu. Jako pierwszy cel stawia on sobie oddzielenie człowieka od Boga, a tym samym wewnętrzne rozbicie samego człowieka oraz skłócenie ludzi pomiędzy sobą. W tym celu oskarża i oczernia na wszystkie możliwe sposoby. Oskarża i oczernia Boga przed człowiekiem (np. Rdz 3, 5); oskarża także człowieka przed Bogiem (Hi 1, 6nn; Ap 12, 10). W czasie kuszenia do grzechu szatan oskarża najpierw Boga przed człowiekiem starając się go przekonać, że poprzez swoje prawo Bóg zniewala go; po grzechu zaś szatan oskarża człowieka przed nim samym przekonując go – jak przekonał Judasza – że nie ma już dla niego miłosierdzia i musi zginąć. Szatan oskarża także jednego człowieka przed drugim rozbijając w ten sposób jedność pomiędzy ludźmi.

Działanie dobrego ducha
Pomimo całego naszego zranienia przez grzech pierworodny i grzech własny naszym najgłębszym pragnieniem jest zawsze dobro i tylko w nim możemy odnaleźć prawdziwe szczęście. Żaden grzech nie może nigdy do końca zatrzeć Bożego obrazu, którym zostaliśmy naznaczeni na początku. Pięknie wyraził to św. Augustyn w swoich Wyznaniach: Stworzyłeś nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie. T. Merton mówi podobnie: Bóg jest obecny we mnie, w akcie mojego własnego bycia, w akcie, który płynie bezpośrednio z Jego woli i jest Jego darem. Mój akt istnienia, to bezpośredni udział w Bycie Pana Boga. Bóg jest obecny w każdym z nas w najgłębszych warstwach naszego bytowania. Swoją stwórczą mocą i miłością wyprowadza nas z nicości do istnienia. W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (Dz 17, 28).
To naturalne, wynikające z aktu stworzenia, skierowanie nas ku Bogu, jest łaską, jest darem. Wszystkie nasze dobre pragnienia są więc nie tylko nasze, ale są dziełem samego Boga: Bóg bowiem jest sprawcą waszych pragnień i czynów wedle swego upodobania (Flp 2, 13). Również samo nasze pragnienie szukania Stwórcy pochodzi od Niego i nikt nie może znaleźć Boga, nie będąc wpierw odnalezionym przez Niego (T. Merton).

Tradycja Kościoła, na której opiera się św. Ignacy, utrzymuje, odwołując się do Pisma św., że Bóg działa nie tylko poprzez naturalne dobro, które zaszczepił w nas w akcie stworzenia, ale także poprzez niewidzialny świat czystych duchów – poprzez aniołów: są oni wszyscy duchami przeznaczonymi do usług, posłanymi na pomoc tym, którzy mają posiąść zbawienie (Hbr 1, 14). Psalm 91. mówi, że aniołowie strzegą człowieka ufającego Bogu. Czuwają nad nim, aby nie uraził swej stopy o kamień (por. Ps 91, 1. 11-12). Św. Augustyn na temat dobrych duchów pisze: Jest rzeczą widoczną, iż w czynach, poznanie i afekt człowieka, bardzo się zmienia i może od dobrego odpaść, dlatego było odpowiednim, by aniołowie do strzeżenia człowieka byli wyznaczeni, przez których ludzie byliby pobudzani i kierowani do dobrego.
W swoim działaniu Bóg nie jest jednak niczym i nikim ograniczony. O ile szatan, aby wzbudzić w nas jakieś swe ukryte i podstępne zamiary musi odwołać się do przyczyny (por. CD, 332), to znaczy do tego, co jest w nas, to Stwórca może działać w stworzeniu bez żadnej przyczyny czyli bezpośrednio. I tym różni się między innymi działanie Boga w człowieku od działania Jego nieprzyjaciela.

Działanie Boga w człowieku przy pomocy jakiejś przyczyny, czy też bez żadnej przyczyny nie ogranicza jednak nigdy wolności człowieka. Bóg może wejść do duszy i sprawić w niej poruszenie, pociągając ją całą do miłości swego Boskiego Majestatu (CD, 330), ale nie może sam bez udziału ludzkiej wolności uczynić go owocnym. Stwórca czeka na zaangażowanie serca ludzkiego. W tym czekaniu Boga wyraża się Jego pokora. Pokora Boga wypływa z Jego nieskończonej miłości do człowieka jako istoty obdarzonej wolnością. Gdy ja się modlę, to zwracam się do Kogoś pokorniejszego ode mnie. Gdyby Bóg nie był pokorny, to ja wahałbym się nazwać Go tym, który kocha bezgranicznie
(F. Varillon).

Nie musimy zatrzymywać się nad kryteriami rozróżniania działania Boga za pomocą przyczyny i bez przyczyny. Chodzi raczej o głębokie uświadomienie sobie, że Bóg nie dokona w nas niczego bez nas, bez zaangażowania naszej wolności. Jego moc byłaby bezsilna, gdybyśmy zamknęli przed Nim serca, gdybyśmy byli oziębli, leniwi i niedbali w ćwiczeniach duchownych (CD, 322). Stąd trzeba nam usilnie modlić się zarówno przed rekolekcjami jak i podczas ich trwania o hojność (CD, 5) i wrażliwość serca na wszystkie dobre pragnienia, zachęty i impulsy, jakie Bóg do nas kieruje.
Rozeznawanie duchowe szukaniem woli Bożej

Dwa światy, złych i dobrych duchów, nieustannie oddziałują na nas. Stajemy się w ten sposób terenem walki duchów, albo też – nawiązując do terminologii Pawłowej – walki pomiędzy ciałem a duchem. Oto, czego uczę: postępujcie według ducha, a nie spełnicie pożądania ciała. Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody (Ga 5, 16-17). Z jednej strony człowiek podlega kuszeniu złego ducha (ciała), z drugiej zaś prowadzi go i kieruje nim dobry duch. Ponieważ teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno (1 Kor 13, 12), dlatego też trudno nam odróżnić kuszenie złego ducha od natchnień ducha dobrego. Zły duch nie daje się łatwo rozpoznać. Umie bowiem dostosować się do sytuacji człowieka i potrafi też udawać anioła światłości (por. 2 Kor 11, 14).
Celem rozeznawania duchowego jest poznawanie i pełnienie w każdej sytuacji – niezależnie od wewnętrznych stanów człowieka i zewnętrznych okoliczności – woli Bożej, która zostaje mu objawiona przez działania dobrego ducha. W rozeznawaniu duchowym człowiek pyta siebie samego, korzystając także z rozeznania Kościoła (kierownictwo duchowe, rozeznanie wspólnotowe, posłuszeństwo przełożonym), które z tych wielu natchnień, pragnień i poruszeń wewnętrznych pochodzi rzeczywiście od Boga, a które jest tylko dziełem ludzkich dążeń czy nawet pożądań, umiejętnie wykorzystanych przez zwodziciela.
Św. Jan Apostoł przestrzega: Nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga (1 J 4, 1), to znaczy: nie dowierzajcie każdemu waszemu pragnieniu, każdemu wewnętrznemu impulsowi, natchnieniu, ale badajcie, czy pochodzą od Boga, czy tylko od was samych lub od szatana.
Źródłem fałszywych pragnień i natchnień mogą być także ludzie – fałszywi prorocy. Uwaga św. Jana, że wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie (1 J 4, 1) zachowuje aktualność także i dziś. Kusicie się nawzajem – mówi diabeł w książce A. Frossarda – mnożąc dokoła siebie obfitość dóbr, które są przedmiotem pożądania, a nierówności w ich podziale budzą u jednych furie żądzy, a u drugich furię gniewu. Podobnie nie mam potrzeby posługiwać się tradycyjnymi sposobami opętania, aby oderwać was od Innego (Boga): jesteście opętani sami sobą.

Rozstrzygającym kryterium rozróżnienia działania duchów mogą być jedynie owoce tego działania: Po ich owocach poznacie ich (Mt 7, 20). Za dobre można uważać te natchnienia, impulsy czy pragnienia, które nie tylko wydają się być dobre w swoich początkach czy może nawet w trakcie realizacji, ale przede wszystkim wydają owoce większego dobra. Jest rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała (złego ducha): nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrości, pijaństwo, hulanki i tym podobne. (…) Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5, 19-21. 22-23).

Szczególnie wówczas, kiedy nie mamy jeszcze większego doświadczenia i rozeznania we własnym życiu wewnętrznym, będzie nam bardzo trudno przewidzieć, jakie owoce mogą się zrodzić z pewnych konkretnych pragnień, natchnień czy uczuć. W takiej sytuacji potrzeba nam będzie dużej rozwagi, roztropności, umiejętności przewidywania, a przede wszystkim gorącej modlitwy o światło Ducha Świętego i jednocześnie pomocy doświadczonego duchowego przewodnika, który nie będzie dokonywał za nas wyboru, ale pomoże nam uwzględnić wszystkie elementy, jakie winniśmy wziąć pod uwagę w osobistym rozeznaniu i podejmowaniu decyzji.

Jednorazowe czy nawet kilkakrotne rozpoznanie i odrzucenie jakiegoś impulsu prowadzącego do zła nie oznacza wcale usunięcia go na zawsze. W nowej sytuacji może on powrócić z nową siłą i w nowej masce, stąd potrzebny będzie nowy trud rozeznania i odrzucenia. Podobnie z poruszeniami wewnętrznymi prowadzącymi do dobra; kilkakrotne nawet rozpoznanie ich i pójście za nimi nie gwarantuje nam wcale nieomylności w rozeznawaniu na przyszłość.
Pomimo naszego wysiłku w rozeznawaniu duchowym i podejmowaniu konkretnych wyborów możemy popełnić błąd: możemy ulec złudzeniu złego ducha. Św. Ignacy zachęca nas jednak, aby pomyłki i błędy nie stawały się powodem do zniechęcenia, ale okazją do owocnej praktyki rozeznawania duchowego: Gdy nieprzyjaciel natury ludzkiej da się odczuć i rozpoznać po swoim ogonie wężowym, i po złym celu, który podsuwa, wtedy ten, co był kuszony, odniesie duży pożytek, jeśli zaraz potem rozważy przebieg całego kuszenia i tak dzięki temu doświadczeniu, przeżytemu i zachowanemu w pamięci, niech się w przyszłości strzeże przed jego podstępami, które zwykł podsuwać (CD, 334).
W nieustannym badaniu duchów ogromną pomocą mogą okazać się Reguły św. Ignacego o rozeznawaniu duchowym, które, jak mówi Autor Ćwiczeń duchownych, służą do odczucia i rozeznania w pewnej mierze różnych poruszeń, które dzieją się w duszy: dobrych, aby je przyjmować, złych zaś, aby je odrzucać (CD, 313).

O. Józef Augustyn, Adamie gdzie jesteś? Rozważania rekolekcyjne oparte na “Ćwiczeniach duchownych” św. Ignacego Loyoli, Kraków 1996, 305-317.
https://czechowice.jezuici.pl/?p=1121
W każdym położeniu dziękujcie 1 Tes 5, 18
ODPOWIEDZ