Tabernakulum

Podziel się krótkim i radosnym świadectwem, jak w Twoim życiu działa Bóg.
Świadectwo generalnie ma być skoncentrowane na Bogu, na tym, co Bóg nam uczynił... za co dziękujemy i czujemy wdzięczność – na chwałę Panu!
esperanza
Posty: 108
Rejestracja: 10 lut 2021, 19:45
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 96
Podziękowano: 47
Płeć:

Chciałam się podzielić jeszcze jedną historią z okresu mojego nawrócenia. Otóż myślę, że nawrócenie to ciągły proces, w którym cały czas pod różnymi względami jestem, ale początki nie były łatwe. W pewnym momencie zrozumiałam, że bez kościoła, mszy się nie obejdzie. W tamtym czasie do Kościoła wogole nie chodziłam, nawet nie miałam bierzmowania. Wszystko mnie tam drażniło, ludzie, kapłani, sama msza której nie rozumiałam. Jednak wewnątrz co raz bardziej czułam przynaglenie by pójść na mszę. Przynaglenie było na tyle silne, że poszłam... dwa kroki w przód, jeden w tył i tak się czułam jakbym szła z kulą u nogi. Wewnątrz byłam cała spanikowana, na mszy nie było wcale łatwiej. To był jeszcze okres przed moją spowiedzią. Pociłam się, było mi duszno i czułam się strasznie przytłoczona, rozpraszało mnie totalnie wszystko, nie umiałam się skupić bo myśli w mojej głowie były nachalnie złe. Modliłam się w kółko "Jezu ufam tobie" zeby tylko jakos przetrwać i nie uciec.
Wtedy przypomniała mi się historyjka, którą kiedyś usłyszałam czy przeczytałam nie pamiętam z kąd ją znam. Była o tym jak pewien młodzieniec żalił się, że nie będzie chodził do kościoła z powodu tego jacy tam są ludzie. Kapłan poprosił chłopaka by wziął szklankę pełną wody i trzy razy okrążył Kościół tak by woda się nie wylała. Kiedy mu się udało kapłan zapytał się czy pilnując szklanki zwracał uwagę na ludzi, którzy byli obok niego. Oczywiście młodzieniec był skupiony tylko na tym żeby nie ulać wody. Morałem było to żeby w kościele koncentrować się na Tym, który jest najważniejszy, a wszystko obok nie będzie miało takiego znaczenia.
No i w tym momencie spojrzałam na Tabernakulum. Z lekcji religii zapamiętałam, że właśnie tam jest Pan Jezus, przez cały czas, we własnej osobie. Poczułam jakbym patrzyła prosto na Niego. Ogarnął mnie spokój, poczułam się kochana i rozumiana i dało mi to siłę by zostać na mszy do końca.
Od tamtej pory na każdej mszy wpatruję się w Niego, nic mnie nie rozprasza, nic nie odrywa.
Msza Św to niezwykły przywilej, z którego dzięku Bogu korzystam coraz częściej.

Ps. Pamiętam jak dzisiaj, jeden z piękniejszych momentów, kiedy usłyszałam podczas mszy słowa psalmu 63  W świątyni tak się wpatruję w Ciebie...

Na koniec wklejam linka do historii, którą opisałam gdyby ktoś chciał się zapoznać. ;)

https://www.google.com/amp/s/pl.aleteia ... sciola/amp
"Wystarczy ci mojej łaski. Moc, bowiem w słabości się doskonali”. (2Kor 12, 9).
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 1025
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 248
Podziękowano: 278
Płeć:

Pięknie dziękuję, że się z nami tym podzieliłaś.
Bądźcie odważni, ufający Panu psalm 130
ODPOWIEDZ