Rachunek sumienia dla dorosłych

Tu omawiamy problemy w rozeznawaniu grzechów, problemy ze spowiedzią, skrupulatyzm
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 1302
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 329
Podziękowano: 371
Płeć:

Rachunek sumienia dla dorosłych MODLITWY PRZED RACHUNKIEM SUMIENIA
PROŚBA O ŚWIATŁO DUCHA ŚWIĘTEGO
Przyjdź Duchu Święty, oświeć mój rozum, bym poznał moje grzechy.
Wzbudź w moim sercu żal i spraw, bym szczerze dążył do poprawy.

O ŁASKĘ SKRUCHY
Wszechmogący i najłaskawszy Boże, który dla spragnionego ludu wyprowadziłeś ze skały źródło wody żywej, wywiedź z twardego serca mojego łzy skruchy, abym mógł opłakiwać swoje grzechy i zasłużył u Twego miłosierdzia na ich odpuszczenie.
Proszę Cię, Panie Boże, wejrzyj łaskawie na moje modlitwy, które zanoszę do Ciebie, i wyciśnij z moich. oczu strumienie łez, abym mógł nimi ugasić płomienie kary, na którą zasłużyłem swoimi grzechami.
Panie Boże, wlej w moje serce łaskę Ducha Świętego, niech ona sprawi, abym łzami skruchy obmył zmazy swoich grzechów i dostąpił z Twojej dobroci upragnionego przebaczenia. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
DO CHRYSTUSA UKRZYŻOWANEGO
Dobry i najsłodszy Jezu, upadam na kolana przed obliczem Twoim i w największej żarliwości ducha proszę Cię i błagam, abyś wszczepił w serce me najżywsze uczucia wiary, nadziei i miłości oraz prawdziwą skruchę za grzechy moje i silną wolę poprawy. Oto z głębokim uczuciem i bólem serca oglądam w duchu pięć ran Twoich i myślą w nich się zatapiam, mając przed oczyma to, co w usta Twoje, o dobry Jezu, włożył już prorok Dawid: Przebodli ręce moje i nogi moje, policzyli wszystkie kości moje. Daj mi poznać moją grzeszność oraz Twoje nieskończone miłosierdzie.

PYTANIA WSTĘPNE
• Kiedy po raz ostatni przystąpiłem do sakramentu pokuty?
• Czy mój żal za grzechy i spowiedź były szczere?
• Czy wówczas nie zataiłem świadomie lub nie zapomniałem wyznać jakiegoś grzechu ciężkiego?
• Czy wypełniłem nałożoną mi wówczas pokutę, jako zadośćuczynienie za moje grzechy? • Czy naprawiłem wyrządzoną przez grzech szkodę?
• Czy usiłowałem wypełniać postanowienie poprawy życia według Ewangelii?
Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem (Mt 22, 37)
WIARA
• Czy wierzę Bogu?
• Czy dziękuję Mu za dar wiary?
• Czy nie zaniedbuję Bożych natchnień?
• Czy staram się o wzrastanie w pełniejszym poznaniu i miłości Boga?
• Czy układam swoje życie zgodnie z Ewangelią?
• Czy rozwijam swoją wiedzę religijną przez czytanie Pisma Świętego, książek i czasopism religijnych, przez udział w rekolekcjach i dniach skupienia?
• Czy nie wstydziłem się tego, że jestem chrześcijaninem?
• Czy nie zaparłem się wiary?
NADZIEJA
• Czy dziękuję Bogu za dar nadziei?
• Czy ufam, iż otrzymam od Niego potrzebną pomoc do prowadzenia dobrego życia i osiągnięcia wiecznego zbawienia?
• Czy nie wątpiłem w miłość, pomoc i moc Boga?
• Czy nie poddawałem się rozpaczy?
MIŁOŚĆ
• Czy miłuję Boga?
• Czy dziękuję Mu za dar miłości?
• Czy w moim życiu jest miejsce na codzienne spotkanie z Bogiem na modlitwie?
• Czy przeżywam uczestniczenie w Eucharystii jako wyraz miłości Boga?
• Czy dochowuję złożonej Bogu przysięgi lub ślubowania?
• Czy nie byłem oziębły względem Bożej miłości, zwlekając z odpowiedzią, lub niedbale ją odwzajemniając?
• Czy nie byłem obojętny na miłość Bożą, nie uznając jej inicjatywy i negując jej moc?
• Czy nie sprzeciwiałem się Jego miłości, zaprzeczając Jego dobroci albo Mu złorzecząc?
• Czy nie obraziłem Boga bluźnierstwem lub fałszywą przysięgą?
• Czy nienawidziłem Boga?
IMIONA ŚWIĘTE
Czy Imiona Trójcy Świętej otaczam szacunkiem i miłością?
Czy nie wzywałem imienia Boga i świętych bez potrzeby, w żartach czy gniewie?
MODLITWA
• Czy proszę o dar modlitwy i za niego dziękuję?
• Czy współpracuję z Bogiem rozwijając i doskonaląc sposoby mojej modlitwy? • Czy moja modlitwa jest wzniesieniem ducha do Boga i rozmową z Nim?
• Czy nie wstydzę się swoich postaw i gestów, np. znaku krzyża?
DZIEŃ ŚWIĘTY
• Czy w niedziele i święta nakazane uczestniczyłem w Mszy świętej? Czy dobrowolnie nie zaniedbywałem tego obowiązku?
• Czy nie spóźniałem się na Mszę świętą lub nie wychodziłem z kościoła przed jej zakończeniem?
• Czy swoim zachowaniem lub postawą przeszkadzałem innym w uczestniczeniu w Liturgii? • Czy w niedzielę i święta nakazane powstrzymywałem się od prac niekoniecznych?
WSPÓLNOTA WIARY - KOŚCIÓŁ
• Czy angażuję się w życie oraz działalność apostolską i misyjną Kościoła, który na ziemi prowadzi zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa?
• Czy wspieram modlitwą Ojca Świętego, który jako zastępca Jezusa na ziemi przewodzi Kościołowi?
• Czy angażuję się w działalność duszpasterską lub charytatywną mojej wspólnoty parafialnej?
• Czy modlę się za swoich duszpasterzy?
• Czy zachowuję przykazania kościelne?
• Czy pamiętam o tym, że Bóg również na moje ramiona złożył obowiązek troski o zbawienie zarówno własne, jak i moich bliźnich?
GRZECHY BAŁWOCHWALSTWA
• Czy pieniądze i kariera nie są „bożkiem", któremu oddaję się w niewolę?
• Czy nie jestem zabobonny, tzn. czy nie wiążę skuteczności modlitwy, sakramentów i sakramentaliów (np. egzorcyzmów, błogosławieństwa osób, posiłków, przedmiotów i miejsc) z ich wymiarem materialnym, pomijając ich sens i dyspozycję serca, których one wymagają? • Czy ponad wolę i mądrość Bożą nie przedkładałem wróżb i horoskopów?
• Czy nie uczestniczyłem w seansach spirytystycznych?
• Czy nie uprawiałem magii?
MIŁOŚĆ SIEBIE I PRAWOŚĆ ŻYCIA
To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem (J 15, 12)
• Czy starałem się rozwijać dane mi przez Boga naturalne dary, jak zdrowie, uzdolnienia itp.? • Czy starałem się rozwijać w sobie życie nadprzyrodzone, które Bóg daje człowiekowi, oprócz życia naturalnego, a które wyrasta z łaski i działa przez nadprzyrodzone cnoty: wiarę, nadzieję, miłość, umiarkowanie, męstwo, roztropność i sprawiedliwość oraz przez dary Ducha Świętego: mądrości, rozumu, umiejętności, rady, męstwa, pobożności i bojaźni Bożej? • Czy potrafiłem odsunąć od siebie okazję do grzechu?
• Czy nie jestem człowiekiem o podwójnej moralności?
• Czy kłamałem?
• Czy z należytym poszanowaniem odnosiłem się do własnego ciała? Czy dbałem o zdrowie i właściwy wypoczynek?
• Czy byłem łakomy w jedzeniu? Czy się upijałem? Czy brałem narkotyki lub inne środki odurzające?
• Czy dobrowolnie i świadomie dopuszczałem myśli, wyobrażenia i pragnienia nieczyste? Czy czytałem książki i czasopisma wzbudzające we mnie takie myśli? Czy oglądałem niemoralne programy i filmy? Czy prowadziłem nieprzyzwoite rozmowy?
• Czy popełniałem grzech nieczystości ze sobą, z innymi ludźmi lub w jakikolwiek inny sposób?
• Czy uczciwie wykonywałem obowiązki swojego zawodu i stanu? Czy uczciwie pracowałem na własne utrzymanie?
• Czy dostatecznie dbałem o swoją, cudzą i wspólną własność?
• Czy zbytnio nie byłem przywiązany do pieniędzy lub rzeczy materialnych, zaniedbując przez to własne życie duchowe?
• Czy działałem w organizacjach przestępczych, mafijnych? Czy zlecałem lub sam wymuszałem okup, haracz albo inne korzyści majątkowe?
MIŁOŚĆ BLIŹNIEGO
Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego (Mk 12, 31)
• Czy pamiętałem o tym, że Bóg przykazał mi, abym kochał swego bliźniego jak siebie samego? Czy byłem świadomy tego, że mam troszczyć się o zbawienie bliźnich?
• Czy postępowałem odpowiedzialnie wobec tych, którzy żyją wokół mnie? Czy starałem się ich wspomóc, wesprzeć w pracy, w wysiłku ku dobremu? Czy dawałem im dobry przykład?
• Czy swym zachowaniem, słowami i myślami wynosiłem się nad innych? Czy byłem pyszny? Czy zawsze chciałem mieć rację? Czy potrafiłem wysłuchać i przyjąć słuszne uwagi innych?
• Czy nie byłem obłudny? Czy nie prowadziłem życia „na pokaz"?
• Czy nie gorszyłem bliźnich swoimi słowami lub postępowaniem?
• Czy może namawiałem ich do grzechu? A jeśli tak, to do jakiego?
• Czy moje zachowanie lub sposób bycia nie były dla innych przyczyną pokusy lub grzechu?
• Czy narażałem życie lub zdrowie bliźnich przez przekraczanie przepisów bezpieczeństwa na drogach lub przy pracy? Czy prowadziłem samochód po wypiciu alkoholu?
• Czy ciążą na mnie łzy osób przeze mnie - pośrednio lub bezpośrednio - pokrzywdzonych? • Czy żywię do kogoś nienawiść lub pielęgnowaną, świadomą, niechęć?
• Czy prowokowałem kłótnie, złorzeczyłem, rzucałem obelgi, albo przekleństwa?
• Czy uciekałem się do przemocy psychicznej lub fizycznej względem drugiego człowieka? • Czy szkodziłem bliźnim w jakikolwiek inny sposób?
• Czy gardziłem innymi z powodu ich pochodzenia, trapiącej ich choroby, słabości lub wad? • Czy cieszyłem się z powodu ich niepowodzeń i nieszczęść, które ich spotkały?
• Czy plotkowałem, oczerniałem, obmawiałem innych lub ich posądzałem lekkomyślnie?
• Czy szkodziłem innym, wypowiadając fałszywe opinie lub wyciągając na światło dzienne ich słabości?
• Czy zeznawałem fałszywie?
• Czy kradłem lub wyrządzałem inne szkody bliźniemu, w rodzinie, w miejscu pracy, w miejscach publicznych? Czy zatrzymywałem sobie rzeczy pożyczone lub znalezione?
MIŁOŚĆ WZGLĘDEM RODZICÓW
• Czy kochałem rodziców i okazywałem im szacunek oraz cierpliwość?
• Czy nie żywiłem do nich niechęci?
• Czy może mówiłem o nich źle wobec innych ludzi?
• Czy nie odmawiałem im pomocy duchowej i materialnej, której potrzebowali? • Czy nie zapominałem o modlitwie w ich intencji?
MIŁOŚĆ WZGLĘDEM DZIECI
• Czy rozpieszczałem swoje dzieci? Czy któreś z nich mniej kochałem od pozostałych? Czy jeśli je karałem, to robiłem to sprawiedliwie i z miłością? Czy byłem w stanie odróżnić prawdziwe ich przewiny od dziecięcej niesforności?
• Czy nie znęcałem się nad dziećmi swoimi lub cudzymi, stosując np. przemoc fizyczną lub psychiczną albo wykorzystując je w jakikolwiek sposób?
• Czy molestowałem je seksualnie?
• Czy dawałem im dobry przykład w wypełnianiu obowiązków religijnych, rodzinnych i zawodowych?
• Czy dbałem o ich wyrobienie moralne i religijne?
• Czy czuwałem nad wychowaniem, jakie otrzymują poza domem? Czy wiem, co czytają, gdzie i z kim przebywają, gdy są poza domem?
• Czy nie byłem nadopiekuńczy?
• Czy wspólnie, jako mąż i żona, współpracowaliśmy w wychowaniu naszych dzieci? Czy któreś z nas nie pozwalało im na to, czego drugie wcześniej zakazało?
• Czy w obecności naszych dzieci nie obwinialiśmy się wzajemnie za popełniane błędy?
WZAJEMNA MIŁOŚĆ MAŁŻONKÓW
• Czy szczerze się kochamy? Czy szanujemy swoje upodobania, pragnienia i zdrowie? Czy staramy się być dla siebie atrakcyjni? Czy pomagamy sobie wzajemnie do dobrego i czy łączy nas wspólnota duchowa? Czy modlimy się za siebie? Czy pomagamy sobie w pracy? Czy nie ukrywamy przed sobą ważnych spraw?
• Czy nie jesteśmy samolubni? Czy nie utrudniamy sobie życia przez kaprysy, gniew, niecierpliwość i zły humor? Czy nie jątrzymy niezgody, opowiadając innym o tym, co nas dzieli?
• Czy nie unikamy potomstwa przez stosowanie metod niezgodnych z nauczaniem Kościoła? • Czy nie ciąży nade mną grzech za domaganie się poronienia, ułatwianie go lub jego spowodowanie?
• Czy dochowuję wierności małżeńskiej?
• Czy nasz dom jest przykładem życia chrześcijańskiego?
MIŁOŚĆ WZGLĘDEM LUDZI O ODMIENNYM ŚWIATOPOGLĄDZIE
• Czy zawsze pamiętałem, że przykazanie miłości dotyczy także ludzi o innym światopoglądzie niż mój własny?
• Czy starałem się poznać i ze zrozumieniem podejść do ludzi wątpiących, niewierzących lub błądzących?
• Czy przez własne zaniedbania w wychowaniu religijnym, moralnym i społecznym lub przez fanatyzm nie przesłaniałem innym prawdziwego oblicza Boga i religii?
• Czy szczerze dążę do tego, aby z wszystkimi ludźmi: wierzącymi i niewierzącymi, przyczyniać się do budowy świata w duchu cywilizacji miłości?
• Czy jako członek Kościoła pamiętam o tym, że sam winienem przyczyniać się do tego, aby nastała jedna Owczarnia Chrystusa? Czy nie oddalam chwili jej nastania pod pieczą Dobrego Pasterza, np. przez niewłaściwe odnoszenie się do chrześcijan niekatolików?
OBOWIĄZKI PRACOWNIKA
• Czy wykonywałem solidnie pracę, za którą otrzymuję zapłatę? Czy nie marnowałem czasu, materiałów i narzędzi?
• Czy wypełniałem polecenia zwierzchników?
• Czy szanuję swoich przełożonych?
• Czy żyję w zgodzie ze współpracownikami? Czy daję im dobry przykład?
• Czy nie patrzyłem „przez palce" na ewentualne zło w pracy: nadużycia, korupcję, brak poszanowania dobra wspólnego, marnotrawstwo?
• Czy w pracy nie stwarzałem zagrożenia dla zdrowia i życia innych?
• Czy nie przywłaszczałem sobie rzeczy, które do mnie nie należą, jak narzędzia, materiały, środki czystości itp.?
OBOWIĄZKI PRACODAWCY I PRZEŁOŻONEGO
• Czy zapłata, którą dawałem, była sprawiedliwa: odpowiadająca zakresowi zleconych obowiązków i godności ludzkiej?
• Czy dbałem o ubezpieczenie pracowników?
• Czy sprawiedliwie dawałem im czas na odpoczynek?
• Czy troszczyłem się o dobrą atmosferę oraz bezpieczne warunki pracy?
• Czy szanowałem godność swoich podwładnych?
• Czy dawałem łapówki, przyjmowałem je lub zmuszałem do ich dawania? • Czy wywiązywałem się ze zobowiązań podatkowych względem państwa?
TROSKA O OJCZYZNĘ
• Czy pragnę szczerze dobra mego kraju? Czy odpowiedzialnie korzystam z praw i rzetelnie wypełniałem swoje obywatelskie obowiązki?
• Czy dbam o wolność, sprawiedliwość i postęp społeczny?
• Czy jestem w stanie unikać zacietrzewienia, złości; opowiadać się za tym, co łączy, nie za tym, co dzieli?
PYTANIA KOŃCOWE
• Czy stan mojej duszy jest lepszy czy gorszy niż dawniej?
• Czy sumienie wyrzuca mi jeszcze coś szczególnego?
• Jaki grzech najczęściej się powtarza? Jaka jest moja główna wada? • Na co powinienem zwrócić szczególną uwagę?


Rachunek sumienia kobiety

Czy kocham Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem?
Czy wierzę w Boga i w to wszystko, co On objawił, a co Kościół podaje mi do wierzenia?
Czy kocham i akceptuję samego siebie? Czy jestem wdzięczny Bogu za życie?
Czy rozeznałam swoje życiowe powołanie? Czy je właściwie realizuję lub dążę do jego realizacji?
Czy rozwijam swoją kobiecość? Czy mam świadomość swojej godności i niezwykłości?
Czy nie jestem pyszna i próżna? Czy nie wynoszę się nad innych?
Czy nie jestem materialistką?
Czy nie stawiam jedynie na karierę zawodową, zaniedbując powołanie do małżeństwa i macierzyństwa?
Czy nie popadam w niezdrową rywalizację?
Czy nie zazdroszczę, gdy ktoś ma więcej ode mnie urody, zdolności, talentów, władzy, powodzenia, pieniędzy, rzeczy materialnych, pracy?
Czy to co, czynię lub mówię nie wynika z chęci pokazania się, pochwalenia się innym jaka jestem dobra, mądra, wspaniała?
Czy w relacjach z mężczyznami jestem czysta w myślach, słowach, gestach i czynach? Czy nie zachowuję się wyzywająco w ubiorze, gestach?
Czy staram się pokonywać złe skłonności, nałogi i namiętności jak zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, alkoholizm?
Czy nie jestem uzależniona od osób, rzeczy materialnych, urzędów, funkcji, itp.?
Czy nie manipuluję innymi?
Czy nie popadam w kult ciała?
Czy jestem skromna i powściągliwa?
Czy nie grzeszę gadulstwem i krytykanctwem?
Czy jestem wyrozumiała i cierpliwa?
Czy nie pozwalam się krzywdzić i wykorzystywać w imię źle pojętej miłości?
Czy nie przyzwalam na destrukcyjne zachowania i nieodpowiednie relacje?
Jaki jest mój stosunek do życia poczętego? Czy nie popieram aborcji lub czy jej nie dokonałam? Czy nie poddałam się metodzie in vitro, aby zostać matką?
Czy nie pozostaję w związku niesakramentalnym?
Czy nie stosuję antykoncepcji?
Czy tworzę wokół siebie atmosferę miłości, życzliwości i dobroci?
Czy jestem wrażliwa na potrzeby innych?
Czy realizuję swoje powołanie do macierzyństwa (fizycznego/duchowego)?
Czy ludzie wokół mnie są ważniejsi niż rzeczy, a to, kim jesteśmy, ważniejsze niż to, co posiadamy?
Czy jestem wrażliwa i ofiarna? Czy jestem skłonna do poświęceń?
Czy troszczę się o czystość serca? Czy nie rezygnuję z własnych zasad, dlatego że ktoś ich nie akceptuje?
Czy jestem wierną i oddaną przyjaciółką?
Czy nie powoduje konfliktów? Czy potrafię je łagodzić?
Czy nie usiłuję być ciągle w centrum uwagi, aby mnie podziwiano i zwracano na mnie uwagę?
Czy potrafię słuchać? Czy mam czas dla innych?
Czy jestem prawdomówna, szczera i autentyczna?
Czy w swojej kobiecości staram się naśladować Maryję, wzór kobiety?
Jaką jestem żoną? Czy kocham swojego męża?
Jaką jestem matką? Jak wychowuję swoje dzieci?
Czy regularnie i z zaangażowaniem uczestniczę we Mszy św.?
Czy regularnie się spowiadam?
Czy w życiu kieruję się miłością bliźniego?
Czy spełniam uczynki miłosierne co do ciała? (pomagam materialnie potrzebującym i ubogim, przyjmuję podróżnych, odwiedzam chorych, więźniów)
Czy nie krzywdziłam bliźnich w myślach: poprzez osądy, potępienie, nienawiść, wywyższanie się nad innych, pożądliwość ciała, zazdrość, poniżanie?
Czy nie krzywdziłam bliźnich przez słowa: poprzez obmowę, plotki, kłamstwo, oszczerstwo, przekleństwo, kłótnie, złośliwość, agresję słowną, fałszywe zeznania, krzywoprzysięstwo?
Czy nie krzywdziłam bliźnich przez czyny: poprzez brak szacunku do bliźnich, agresję w czynach, oszustwa, kradzież, znęcanie się psychiczne nad innymi, cudzołóstwo?
Czy naruszyłam prawo do życia lub zdrowia, sławy lub honoru, albo cudzego majątku? Czy wyrządziłam jakąś szkodę bliźnim?
Czy dążę do poprawy i podnoszę się po każdym upadku?
Czy nie zaparłam się wiary, wstydziłam się swojej wiary, odwodziłam innych od Boga? Czy potrafiłam przyznać się do swojej wiary?
Czy wybaczam doznane krzywdy?
Kim jest dla mnie Jezus? Czy uznaję Go za Pana życia i śmierci?

Opracowała: Magdalena Pawełczyk, portal dobraspowiedz.pl

Rachunek sumienia mężczyzny

Czy kocham Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem?
Czy wierzę w Boga i w to wszystko, co On objawił, a co Kościół podaje mi do wierzenia?
Czy kocham i akceptuję samego siebie? Czy jestem wdzięczny Bogu za życie?
Czy rozeznałem swoje życiowe powołanie? Czy je właściwie realizuję lub dążę do jego realizacji?
Czy właściwie kształtuję swoje sumienie? Czy go nie zagłuszam?
Czy ufam Bogu?
Czy jestem odpowiedzialny i odważny?
Czy nie manifestuję swojej siły w niewłaściwy sposób? Czy nie stosuję przemocy psychicznej lub fizycznej?
Czy nie jestem arogancki i wulgarny?
Czy nie popadam w pracoholizm? Czy nie jestem materialistą?
Jak wypełniam rolę chłopaka/narzeczonego/męża? Czy kobieta, z którą jestem czuje się przeze mnie kochana?
Jak wypełniam obowiązki ojca? Czy mam czas dla swoich dzieci? Czy biorę czynny udział w ich wychowaniu?
Czy zachowuję czystość?
Czy w relacjach z kobietami jestem czysty w myślach, słowach, gestach i czynach? Czy nie zachowuję się wyzywająco?
Czy staram się pokonywać złe skłonności, nałogi i namiętności jak zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, alkoholizm?
Czy nie jestem uzależniony od osób, rzeczy materialnych, urzędów, funkcji, itp.?
W jaki sposób wykorzystuję swoją władzę, jeśli taką posiadam?
Jak wypełniam swoje obowiązki zawodowe?
Czy jestem uczciwy i prawdomówny?
Czy uczciwie zarabiam na utrzymanie swoje i rodziny?
Czy biorę odpowiedzialność za swoją rodzinę, dzieci? Czy nie uchylam się od odpowiedzialności?
Jaki jest mój stosunek do życia poczętego? Czy nie namawiałem, zmuszałem do dokonania aborcji?
Czy nie stosowałem antykoncepcji?
Czy nie zdradziłem swojej żony?
Czy nie pozostaję w związku niesakramentalnym?
Czy nie łamię przepisów drogowych (brawurowa jazda, jazda pod wpływem alkoholu, itp.)?
Czy oprócz piękna kobiecego ciała dostrzegam także godność kobiety? Czy szanuję kobiety i potrafię innych skłaniać do okazywania im szacunku?
Czy nie ceniłem pieniędzy, wygody, przyjemności, sportu, itp. bardziej niż sprawy Boże i zbawienie własnej duszy?
Czy nie szkodziłem sobie na zdrowiu, np. przez nadmiar jedzenia, palenia tytoniu, picia alkoholu, przeciążenie pracą, lekceważenie snu, wypoczynku? Czy dbałem o swoje zdrowie?
Czy nie prowadziłem nieprzyzwoitych rozmów?
Czy nie powoduje konfliktów? Czy potrafię je łagodzić?
Czy jestem człowiekiem godnym zaufania? Czy dochowuję obietnic?
Czy nie złorzeczę i przeklinam bliźnich?
Czy to co, czynię lub mówię nie wynika z chęci pokazania się, pochwalenia się innym jaki jestem dobry, mądry, silny, bogaty?
Czy staję w obronie słabszych?
Czy nie zazdroszczę, gdy ktoś ma więcej ode mnie zdolności, talentów, władzy, powodzenia, pieniędzy, rzeczy materialnych, pracy?
Czy nie popadam w niezdrową rywalizację?
Czy nie popadam w kult ciała?
Jak wygląda moja modlitwa i relacja z Bogiem?
Czy w swojej męskości staram się naśladować św. Józefa, wzór mężczyzny?
Czy regularnie i z zaangażowaniem uczestniczę we Mszy św.?
Czy regularnie się spowiadam?
Czy w życiu kieruję się miłością bliźniego?
Czy spełniam uczynki miłosierne co do ciała? (pomagam materialnie potrzebującym i ubogim, przyjmuję podróżnych, odwiedzam chorych, więźniów)
Czy nie krzywdziłem bliźnich w myślach: poprzez osądy, potępienie, nienawiść, wywyższanie się nad innych, pożądliwość ciała, zazdrość, poniżanie?
Czy nie krzywdziłem bliźnich przez słowa: poprzez obmowę, plotki, kłamstwo, oszczerstwo, przekleństwo, kłótnie, złośliwość, agresję słowną, fałszywe zeznania, krzywoprzysięstwo?
Czy nie krzywdziłem bliźnich przez czyny: poprzez brak szacunku do bliźnich, agresję w czynach, oszustwa, kradzież, znęcanie się psychiczne nad innymi, cudzołóstwo?
Czy naruszyłem prawa do życia lub zdrowia, sławy lub honoru, albo cudzego majątku? Czy wyrządziłem jakąś szkodę bliźnim?
Czy dążę do poprawy i podnoszę się po każdym upadku?
Czy nie zaparłem się wiary, wstydziłem się swojej wiary, odwodziłem innych od Boga? Czy potrafiłem przyznać się do swojej wiary?
Czy wybaczam doznane krzywdy?
Kim jest dla mnie Jezus? Czy jestem w stanie się dla Niego poświęcić?

Opracowała: Magdalena Pawełczyk
W każdym położeniu dziękujcie 1 Tes 5, 18
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 1302
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 329
Podziękowano: 371
Płeć:

W każdym położeniu dziękujcie 1 Tes 5, 18
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 1302
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 329
Podziękowano: 371
Płeć:

Nie przejmuj się księdzem

Nie bój się księdza, bo on jest nieważny. Może być młody albo stary. Naprawdę mądry albo niezbyt rozgarnięty. Może być świętym, a może być grzesznikiem dużo gorszym od ciebie. Może być sympatyczny, a może być ostatnim gburem. Może być uważny i rozumiejący, a mogą go akurat boleć zęby i nie będzie w stanie z siebie wykrzesać ani odrobiny empatii.

Nieważne. Nie przejmuj się księdzem, bo nie o niego chodzi. Nie przejmuj się tym, co może o tobie pomyśleć, bo najprawdopodobniej nie zrobią na nim większego „wrażenia” twoje grzechy – słyszał je już wiele razy. A nawet, jeśli z jakiś powodów potraktuje cię nieprzyjemnie, to „miej w nosie”, bo ostatecznie nie z nim przyszedłeś się spotkać.

Tak naprawdę przez tego księdza (choć może to być „narzędzie” toporne i mało przyjemne w kontakcie) słucha cię przecież Jezus. To do Niego przyszedłeś. A On zawsze przyjmuje cię z miłością. On tu na ciebie czekał. Nie mógł się doczekać, aż przyjdziesz, aż wrócisz do Niego. On, Jezus na wszelkie sposoby próbował cię tu przyprowadzić. I oto jesteś. W Bogu już jest radość, że przyszedłeś. Tobie wydaje się, że „najgorsze” (czyli wyznanie grzechów) jeszcze przed tobą, a On już świętuje wasze pojednanie.

Wyznanie szczere (d)o bólu

Powiedz swoje grzechy konkretnie. Maksymalnie konkretnie, ale bez zbędnych szczegółów. To trochę jak u lekarza. Jeśli wejdziesz i powiesz: „Panie doktorze, źle się czuję”, to przed lekarzem długa droga, zanim zdoła ci skutecznie pomóc. Jeśli natomiast powiesz: „Boli mnie tu i tu, w tym konkretnie miejscu, kiedy robię to i to”, wówczas lekarz może działać dużo szybciej i skuteczniej.

Tutaj lekarzem jest Chrystus. On oczywiście zna twoje serce, wie gdzie i jak bardzo jesteś poraniony grzechem. To nie jest dla Niego tajemnicą. Ale chodzi o to, na ile Ty otworzysz to „miejsce” przed Bogiem, na ile Go tam „zaprosisz”, na ile pozwolisz Mu działać w konkretnych sprawach i wymiarach twojego życia.

Szczerość tego wyznania jest sprawą zasadniczą, bo Bóg szanuje twoją wolność i choć chciałby, to nie ruszy miejsc, które sam przed Nim ukrywasz – choć o nich wie.

Nauka? Niekoniecznie

Wiele osób skupia się na „nauce” jaką da im spowiadający ich kapłan. To zrozumiałe, bo ten moment spowiedzi jest najbardziej „interakcyjny”. Ale warto pamiętać o kilku rzeczach:

Nauka czy rada (to, co powie ci ksiądz po wyznaniu przez ciebie grzechów) nie jest wcale najważniejszą częścią spowiedzi. Najważniejsze będzie za chwilę i nazywamy to rozgrzeszeniem. Nic się nie stanie, jeśli spowiednik tej rady nie udzieli.

Weź pod uwagę, że jeśli jest to spowiednik przypadkowy, to on cię praktycznie zupełnie nie zna i ciężko będzie mu poradzić ci jakoś bardzo precyzyjnie, skoro nie wie tak naprawdę kim jesteś i jak żyjesz (próbą zaradzenia temu jest oczywiście wspomnienie na początku kim jesteś i ile masz lat, ale – umówmy się – to naprawdę niewiele).

Pewnie, że spowiednikowi towarzyszy łaska Ducha Świętego, który mu „podpowiada” (wiele zależy od tego, na ile on sam jest na to działanie Ducha otwarty i wsłuchany w Jego głos), ale ta łaska jakoś „zakłada naturę”, czyli bazuje też na ludzkiej wiedzy i rozpoznaniu sytuacji.

Jeśli oczekujesz rad konkretnych i „długoterminowych”, to czas pomyśleć o znalezieniu sobie stałego spowiednika, czy wręcz kierownika duchowego (choć nawet gdyby była to jedna i ta sama osoba, to dobrze jest rozdzielić te dwa wymiary – spowiedzi i kierownictwa). Takiemu stałemu spowiednikowi, u którego pojawiasz się regularnie, i który dzięki temu zna ciebie oraz twoją duchową drogę i zmagania coraz lepiej, łatwiej będzie dawać ci „spersonalizowaną” i odpowiadającą twoim aktualnym potrzebom naukę, niż przypadkowemu księdzu przy przypadkowej spowiedzi.

Jeśli jednak już ten „przypadkowy” spowiednik zdecyduje się dać ci jakąś „naukę”, to z jednej strony staraj się przyjąć ją z otwartym umysłem i sercem – nieraz Pan Bóg mówi nam bardzo ważne rzeczy właśnie przy takich okazjach, choć w pierwszej chwili mogą się nam wydać banalne lub „nietrafione”. Z drugiej jednak pamiętaj też, że jest to pewna przestrzeń do dialogu. Nie chodzi tylko o to, że po wypowiedzeniu grzechów masz wysłuchać, co ksiądz myśli na ten temat, ale możesz się też odezwać, wejść w dialog, coś wyjaśnić, o coś dopytać, powiedzieć o swoich ewentualnych wątpliwościach.

Tak czy owak najważniejsze następuje dopiero zaraz, bo najważniejsze, najmądrzejsze i najpiękniejsze, co jako spowiednik mam ci do powiedzenia zaczyna się od słów „Bóg, Ojciec miłosierdzia…”.

Sakrament, czyli: co robi Bóg?

Spowiedź to sakrament, czyli działanie Boga poprzez widzialne znaki i słowa. Dobrze pamiętać, że spowiedź to tylko część (najistotniejsza, ale jednak tylko część tego sakramentu). On się zaczyna od rachunku sumienia (dobrze, żeby był on poprzedzony lekturą lub słuchaniem Słowa Bożego), dalej rozwija się we wzbudzonym przez ciebie akcie żalu za grzechy, w postanowieniu poprawy (oby jak najbardziej konkretnym), wreszcie dochodzi do punktu kulminacyjnego w spowiedzi zakończonej rozgrzeszeniem.

Ale potem trwa jeszcze, gdy pokutujesz i podejmujesz próbę zadośćuczynienia Panu Bogu i bliźnim, których twoje grzechy skrzywdziły. To wszystko razem w szerokim sensie stanowi sakrament pokuty i pojednania.

Teraz jednak skupmy się właśnie na jego punkcie kulminacyjnym. Na ten istotny moment składają się słowa formuły rozgrzeszenia i dwa towarzyszące jej gesty. Najpierw słowa:

Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Penitent odpowiada: „Amen”.

Pierwszym z gestów jest wyciągnięta nad penitentem podczas wypowiadania słów rozgrzeszenia ręka spowiednika. W konfesjonale za kratkami rzadko ten gest widzimy, ale dobrze o nim wiedzieć. Co on wyraża? Mówi o ręce Boga, która wyciąga się nad tobą, by cię chronić i przygarniać. Jak tata kładzie dłoń na główce swojego maleńkiego dziecka, by je uspokoić i dać mu poczucie bezpieczeństwa, tak Bóg, twój Ojciec chce, by kapłan w Jego imieniu wyciągnął nad tobą rękę, by ci powiedzieć także tym gestem, że ty jesteś Jego, że On cię nie wypuszcza ze swojej ręki, nie wyrzeka się ciebie.

To samo – tylko jeszcze „mocniej” – wyraża znak krzyża, który kapłan czyni nad nami na końcu (wtedy i my czynimy go na sobie) i na koniec mówimy „Amen” – „Niech tak będzie!”. Znak krzyża, znak Boga, znak nieodwołalnego Przymierza, jakie Bóg zawarł z nami przez krew swego Syna, znak ceny jaką za nas zapłacić. Ty przed chwilą wyznałeś wszystkie swoje grzechy, czyli to wszystko czym Boga zdradziłeś, odepchnąłeś, czym się od Niego odciąłeś i odgrodziłeś.

A Bóg czyni nad tobą swój znak. Mówi ci w ten sposób: „Jesteś mój! Jesteś moja! Nieodwołalnie. Żaden twój grzech, żadna twoja zbrodnia, cokolwiek byś zrobił nawet najgorszego, najbardziej obrzydliwego, podłego nie jest w stanie sprawić, bym ja z ciebie zrezygnował. Nic i nigdy!”

Pokuta – idziemy dalej

Jeśli pozwolimy sobie tak przeżyć spowiedź – jako doświadczenie bezwarunkowej miłości do nas, to przestaniemy też traktować pokutę jako „spłatę długu”. Odkryjemy, że jest ona po prostu pierwszym krokiem na drodze ku dobru, ku kochaniu Boga i ludzi, który to krok Kościół podpowiada nam przez kapłana. A za nim przyjdą następne i następne. Oby!

Bo przecież wszyscy chyba wiemy, a przynajmniej przeczuwamy, że to, co tak naprawdę skutecznie nas zmienia, to nie strach, nie dobre postanowienia i chęci, nawet nie wysiłek i samozaparcie, ale… doświadczenie bycia kochanym.

Ktoś, kto wie że jest kochany, staje się zdolny do niesamowitych rzeczy. Bo ma dla kogo je robić. Ma się dla kogo starać. Ma dla kogo żyć.


https://pl.aleteia.org/2020/09/06/kulmi ... cav8kk6L0M
W każdym położeniu dziękujcie 1 Tes 5, 18
ODPOWIEDZ